Posty

Co było, a nie jest ……

Nasze gdybanie, myślenie „co by było gdyby..”, jest szczególnie świetną sprawą, jeśli dotyczy wybiegania w przyszłość. Dodatkowo jeśli jest to wszystko poparte planowaniem i realizowaniem swoich planów. We wszystkich innych przypadkach rujnuje życie. Jeszcze raz powtórzę RUJNUJE!!! 

Wiedzą o tym doskonale te wszystkie kobiety, które postanowiły zmienić swoje życie, odejść od partnera, męża, zmienić pracę, przeprowadzić się, odciąć od toksycznych relacji. Nie unikniemy wówczas rozpamiętywania co mogłyśmy zmienić, co mogłyśmy zrobić lepiej, bardziej? I to jest ok do momentu, kiedy wyciągniemy z tych rozmyślań wnioski, zabezpieczające nas przed powielaniem błędów. Ale po wyciągnięciu tych wniosków dajcie sobie już spokój, nie zadręczajcie się.  Bo po co? Znacie powiedzenie „ co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr”? Jest kwintesencją tej teorii, której wcale nie ja jestem autorem 😊To po prostu nie ma sensu. Jeśli Twój związek się rozpadł, rozwiodłaś się, pożegnałaś z partnerem, to po prostu przyjmij to do wiadomości. Nie rozpamiętuj, nie obwiniaj jego, teściowej, warunków mieszkaniowych czy całego świata. Wyciągnij wnioski, bo to jest ważne, ale nie zadręczaj się. Kobieta, która w tak radykalny sposób zmienia swoje życie musi wyciągnąć wnioski i zobaczyć swoje błędy, na pewno tak, ale nie, żeby stanowiło to cel jej życia!. Nie może stać się niewolnicą przeszłości.

89855005_182940993161165_8841881754450001920_n

Kiedy moja koleżanka postanowiła się rozwieźć i w końcu po wielu latach bojów proces został zakończony, nie żyła dniem dzisiejszym. Żyła ciągle tym procesem, zadawała sobie mnóstwo pytań, obwiniała sądy, urzędników, a to że sędzia nie był sprawiedliwy, a to, że ciągle przepisy się zmieniały…ciągle coś. Ta niesprawiedliwość świata całego była istotą każdego dnia jej życia. Do tego stopnia, że opowiadała o tych wszystkich niesprawiedliwościach jeszcze długo, długo po rozwodzie. Tymczasem jej były mąż otworzył w międzyczasie nową firmę, kupił mieszkanie i był ze swoją nową partnerką na dwóch wycieczkach zagranicznych. A jej ciągle było trudno  pogodzić się z zaistniałą sytuacją. Zaczynałam już myśleć, że ona nie potrafi inaczej żyć. Znalazła się w świecie ,w którym ma pusty dom, ciszę i spokój. Wszystko to, czego pragnęła będąc w związku pełnym nienawiści, przemocy ekonomicznej i wyzwisk. Kiedy wreszcie osiągnęła to, czego pragnęła, to nie potrafiła się w tej sytuacji odnaleźć. Rodzina, przyjaciele, znajomi nie rozumieli co się z nią dzieje. Zamiast cieszyć się, że uwolniła samą siebie od szarganego złymi emocjami małżeństwa ona żyła w ciągłym smutku i cierpieniu. Nie potrafiła odrzucić przeszłości. Za swoje niepowodzenia obwiniała innych. I na tym się skupiała.

Tymczasem należy zamknąć pewien etap życia i iść dalej. Jasne, że to nie jest proste i przepisu, jak na sernik, nie znajdziemy. Wiem z autopsji, jak trudno jest przestać myśleć o przeszłości, tym bardziej jeśli stanowiła ogromny kawał naszego życia. Ale jeśli nie zamkniemy jednego rozdziału, nie mamy szansy na otwieranie kolejnego z czystym umysłem i sercem. Po radykalnych zmianach życiowych zmienia się też postrzeganie świata, zmieniają się priorytety i wartości. Nasze życie zaczyna się jakby od nowa i to tylko my same możemy jego podstawę zbudować jak fundament pod solidny dom. Trzeba to zrobić, żeby ruszyć z tyłkiem dalej. Żeby się nie zasiedzieć, kiedy cała reszta idzie do przodu. Obwiniając innych o nasze niepowodzenia zabieramy sobie energię, tracimy ją na nienawiść, cierpienie i smutek. Takie zgorzkniałe kobiety, które żyją tylko po to, żeby pokazać całemu światu swoje nieszczęście i niesprawiedliwość losu, staną się zapewne wkrótce tymi, które też ktoś obwini. Nie chcesz chyba, żeby tak było. Po co stać się źródłem czyjegoś nieszczęścia?  Zamiast marnować czas na obwinianie lepiej poświęcić go na swój rozwój, na zaplanowanie nowej ścieżki, na realizację marzeń.

 Oczywiście, że te wszystkie negatywne emocje, które towarzyszą wszelkim radykalnym zmianom muszą mieć swoje ujście w postaci łez, żalów, krzyków, cierpienia. Możesz sobie na to pozwolić, ale wszystko ma swój czas. Nie pozwól, aby działo się to  w nieskończoność.

89849941_199442277998353_145467449939066880_n

Pamiętaj, że nie jesteś jedyną kobietą w podobnej sytuacji. Obserwuj i inspiruj się tymi, które wzięły swoje życie w swoje ręce, które odnoszą sukcesy, które są szczęśliwe. Moje myślenie o  kobietach, które się podniosły, działały i rozkwitały wręcz, po tego typu przemianach życiowych, bardzo mi pomagało, zainspirowało. Nie jesteś sama. Skup się na tym, co tu i teraz i jak najczęściej wybiegaj w przyszłość. Zamknij za sobą drzwi, dopóki tego nie zrobisz, nie osiągniesz wewnętrznej równowagi, a twoja nienawiść do innych i żal jaki nosisz w sercu stać się mogą jedynie źródłem wyniszczającym Twoje wnętrze.  Nie przerzucaj swojego bólu na innych, nie obwiniaj ich za to, że Tobie w życiu nie wyszło tak jak byś tego chciała. Nie rozsiewaj wokół siebie złych emocji, często bowiem wracają ze zdwojoną mocą. Jeśli nie potrafisz poradzić sobie sama ze smutkiem, czy gniewem, skorzystaj z pomocy specjalisty. Możesz także brać udział w różnego rodzaju warsztatach, grupach wsparcia, jest ich na pewno wiele w Twoim mieście. Internet nie nadąża z ich promowaniem.  Rozmawiając z innymi kobietami łatwiej będzie Ci utożsamić się z jakąś grupą, z jakąś kobietą. Przestań być zakładnikiem swoich negatywnych emocji. To nic nie da. Zahamuje jedynie Twój rozwój. Obojętnie w jakiej byłaś sytuacji przed wywróceniem swojego życia do góry nogami, nie pozwól aby jakieś tzw. przeciwności losu brały górę nad Twoim rozwojem. Przecież teraz już nic tego nie zmieni. Tylko wyciągnij wnioski, i już. Nie rozkminiaj, nie szukaj formy zemsty, nie dociekaj. To bez sensu. Lepiej skupić się na sobie i nadrobić czas stracony.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *