Posty

NORMALNA PRACA

Iwonka jest konsultantką  w firmie kosmetycznej, właściwie to czego w tej firmie nie ma , od kosmetyków poprzez biżuterię aż po parasolki. Pracuje w tej firmie od lat kilku i bardzo to lubi. Jest piękna, zgrabna i zawsze jak proponuje mi jakiś kosmetyk głęboko wierzę , że jak go użyję będę wyglądać tak jak ona. Jej dochody nie są dużo większe od najniższej krajowej i to jest ziarno, które rozsiało w jej głowie zamęt. Mąż, teściowa, sąsiadka … z wielu stron czuje krytykę, z wielu nawet ją słyszy. Że „ normalną pracę” powinna sobie znaleźć a nie po domach łazi, że zamiast pisać posty na osiem godzin by poszła do roboty i co miesiąc kasa na koncie, że po co ona się denerwuje czy cel miesięczny osiągnie zamiast cv po firmach rozsyłać.” Normalnej pracy” szukać powinna. Oni wiedzą co ona powinna. Bo oni wiedzą lepiej.

Pytam Iwonkę czy lubi tę pracę, no lubi. Więc po co te wątpliwości w jej głowie? Ano po to, żeby zadowolić innych, żeby inni dali jej spokój. Prawdą jest to, że na jej półce w łazience kosmetyki się zagęszczają bo nie na wszystkie jest klient. Prawdą jest to, że konkurencja wśród sprzedających ogromna i dyskonty przejęły stery. Prawdą jest to, że czasami ma doła bo jej praca nie pokrywa się z profitami.  Ale ona ją lubi!!!!!! Na samą myśl o zmianie pracy zmieniają się również  rysy na jej twarzy i łzy w oczach pojawiają. No ludzieeeee!! Po co ?- Ja się pytam. Skoro kobieta lubi to co robi to zamiast ją krytykować za wybór pracy trzeba ją zmotywować do dalszego działania, trzeba podpowiedzieć jakieś nowe rozwiązania. Czyż nie przyjemniej się patrzy na taką radosną Iwonkę?

Czymże jest „normalna praca”??? Ośmiogodzinnym trybem za stertą papierów w biurze.  Dżizas!!!!!!!

Jakiś czas temu  miałam wątpliwą przyjemność stać w długiej kolejce na poczcie bez klimatyzacji przy trzydziestostopniowym upale. Abstrahując od doznań zapachowych interesantów skupiłam się na pani w tzw. okienku. Powiem Wam tragedia, ja rozumiem, że i ona może powiedzieć że swoją pracę lubi, jednak nic co było do zauważenia gołym okiem na to nie wskazywało. Zmęczona twarz, zmęczone dłonie i w ogóle cała zmęczona, ton opryskliwy i na świat cały obrażony, a i umiejętności obsługi sprzętu dla mnie laika wątpliwe. Pech chciał, że drukarka nawaliła na co pani zupełnie alternatywy nie miała. Nie spodziewałam się przeprosin za czekanie 40 minut w kolejce, bo to przecież sprzęt nawalił a nie ona, ale jakiś uśmiech byłby wskazany, delikatny chociaż ruch w kąciku ust.

Czy to jest dla tej pani „normalna praca”? Moja wyobraźnia dopisała już scenariusz wracającej „pani z okienka” do domu z siatami zakupów zrobionych po drodze, zmęczonej pracą, drogą, wszystkim, i równie gburowato odnoszącej się do domowników. Przepraszam wszystkie panie z poczty bo to nie dotyczy ogółu, ale to moje subiektywne spostrzeżenie i moje subiektywne wyobrażenie. Znam cudowne panie urzędniczki uśmiechnięte, życzliwe nawet w obliczu peerelowskiego sprzętu w urzędzie. Pytanie mam …czy to jest ta tzw. normalna praca??? Dla jednej pani tak a dla Iwonki nie. I ona do cholery ma prawo tak uważać!!

Trener personalny, albo coach… to dopiero wzbudza komentarze wśród znajomych, sąsiadek cioć i teściowych. Co to w ogóle za zawód jest??? Co to za praca??? Czy ona nie może sobie „normalnej pracy” znaleźć? Są wśród czytających kobiety, które korzystały lub nadal korzystają z pomocy takiego coacha, którym świat zmienił się na lepsze pracując z nim, dlatego nie muszę pisać jak cenny jest to zawód i jak wiele dobrego wnosi w nasze życie. W moje na pewno.

Ale czy to na pewno „normalna praca”?? Przecież tak gada do tych ludzi, słucha, co to w ogóle jest za praca, jak z tego żyć??? No powiem Wam, że można…. Ha ha ha(długi śmiech). 

Twoja praca, zajęcie, projekt, powołanie, cokolwiek by to nie było, nie jest dla innych, jest dla Ciebie. I nikomu nie dawaj prawa do oceniania lub krytykowania swojej pracy. Nie możesz swojego zawodowego życia ustawiać pod innych. Twoja praca nie może być frustrująca i sprawiająca przykrość. Ja wiem, że nie każdy i nie codziennie będzie chodził do pracy podśpiewując z radości „hej ho, hej ho do pracy by się szło”, nie codziennie będzie w naszej głowie afirmacja „och jaką ja mam super pracę, jak ja lubię do niej chodzić!!”. Oczywiście, że nie. Sama też mam takie dni, że najlepiej to bym urlop na żądanie wzięła. To akurat uważam za „normalne”. Ale na miłość boską, jeśli miałabym każdego dnia w szarym nastroju do niej wyruszać, jeśli nie czułabym radości, że robię coś fajnego, że się wypalam, nudzę i nie rozwijam to sorry memory ale  to nie dla mnie i dla Was chyba też nie. Jeśli natomiast lubicie swoją pracę tak jak Iwonka, jeśli sprawia Wam ona radość to super!!! Tak powinno być. Nie ważne co na to mąż, teściowa, koleżanka. Nie ważne, że komuś nie odpowiada stan Twojego konta skoro Tobie odpowiada, to przecież Twoje konto. To Twoja praca, Twoje życie, nie skupiaj się na ich komentowaniu tylko przełóż to na działanie. 

Jeśli stoisz po tej drugiej stronie barykady, czyli to Ty krytykujesz koleżankę, bratową czy kuzynkę, że co ona w ogóle w tym życiu robi, wzięłaby się za „normalna pracę” to apeluję ZMIEŃ SIĘ KOBIETO!!!! Zajmij się swoim życiem, swoją pracą i daj spokój innym. Jeśli nie dajesz rady cieszyć się czyimś szczęściem, zadowoleniem i spełnieniem to chociaż odpuść sobie syczące docinki. 

 Pojawiło się w ostatnich latach tyle możliwości zawodowych dla kobiet, tyle nowych zajęć i zawodów, że niektórzy po prostu nie nadążają za tymi zmianami, ale skoro Ty nadążasz i znalazłaś dla siebie swoje miejsce to gratuluję i trzymam kciuki.  Jeśli Twoja praca sprawia ci radość to znaczy, że jest „normalna”, nie ważne co mówią inni, normalna praca jest wtedy normalna kiedy Ty tak uważasz  ale fajny wniosek mi się wykluł ☺Pozdrawiam.

2 komentarze

  • Michał

    OK, wszystko pięknie… Ale jeśli w tym domu brakuje pieniędzy? Jeśli brakuje tego tysiąca, ba, głupich 500 zł, które mogłaby zarobić pracując „normalnie”? Kupić coś dzieciakowi i zobaczyć uśmiech na jego twarzy?
    Co z tego, że miałbym pracę swoich marzeń za najniższą krajową albo niewiele więcej… Czy to byłaby praca marzeń? No raczej chyba nie… Iwonka jakaś dziwna jest.. Co z tego, że ma się pracę jaką lubi… Za najniższą? Do dupy taka praca. Czuje się spełniona? No raczej nie.
    „Prawdą jest to, że czasami ma doła bo jej praca nie pokrywa się z profitami”. Pytam więc jak można to lubić??

    • Monika

      Nie oceniam Iwonki. To jej życie, jej decyzje. Na szczęście jej praca zaczęła się rozwijać, a właściwie to ona sama ją rozwija. Bierze udział w szkoleniach i działa!!! I o to chodzi Michał, aby zadowolenie z pracy szło w parze z profitami. Trzeba dążyć do tego, aby praca którą wykonujemy tak się rozwijała, żebyśmy byli z niej zadowoleni. Nie namawiam nikogo do życia za najniższą krajową ani do zwolnienia się z tej, którą mamy tak z dnia na dzień. Wszystko z umiarem. Choć znam dziewczyny, którym taka kasa wystarcza. I ok. To indywidualna sprawa. Często kobiety se strachu, z lenistwa siedzą w jednym miejscu zamiast się rozwijać i zdobywać „szczyty”. Jeśli im to pasuje to spoko ale jeśli nie, warto je zmotywować do zmiany. Ale nigdy pod wpływem tzw. ludzi z otoczenia. Dziękuję za komentarz i pozdrawiam serdecznie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *