Posty

NIE JESTEŚ NICZYJĄ WŁASNOŚCIĄ

Za każdym razem, kiedy pojawia się w mojej głowie ciężki jak głaz temat , zabieram się w ślimaczym tempie do jego zapisania. Tak było i tym razem. Ale stawiłam mu czoła  bo nie poddaję się swoim lękom. 

Przemoc.

  Szlag mnie trafia jak tylko słyszę to słowo. Nie dowierzam, że ciągle i ciągle jest ono żywe i ma miejsce w życiu kobiet. Przeraża mnie szczególnie fakt ukrywania tego zjawiska, bo wtedy jesteśmy pozbawieni szansy pomocy ofiarom takiego traktowania. Dopóki kobiety nie otworzą się na innych, dopóki nie wyślą jakiegoś sygnału na zewnątrz, są skazane na życie u boku swojego oprawcy. 

Rozmawiając  z kobietami, które uwolniły się z takiego koszmaru doszłam do wniosku, że tak naprawdę to one chciały pomocy z zewnątrz, ale w nią nie wierzyły. Chciały, ale nie pokazywały swojego problemu. To takie zaskakujące, że aby otrzymać pomoc trzeba o nią poprosić. Nikt nie ma prawa jej oczekiwać bazując na tym, że ktoś się „ domyśli”. Jeśli kobieta latami żyje u boku kata tolerując jego zachowanie, tuszując kolejny i kolejny raz siniaki i usprawiedliwiając jego zachowanie miliony razy przed bliskimi nie daje sygnałów, że jej się to nie podoba. Skoro tak, to jak jej pomóc? Jak wyciągnąć rękę?

71248334_525484708278706_7911996883617185792_n

Te kobiety nie wierzyły w to, że mogłoby się udać cokolwiek, wierzyły za to, że znalazły się w sytuacji bez wyjścia. Nawet gdyby powiedziały co tak naprawdę działo się w ich domu to  nie znalazłby się nikt kto mógłby im pomóc. Wszystkie natomiast potrzebowały „momentu”, „impulsu”, dzięki któremu dotarło do nich jak są traktowane. Taki „moment” u różnych kobiet może wyglądać inaczej ale zazwyczaj jest to doprowadzenie do skraju jej wytrzymałości. 

Jak ważny jest ten pierwszy krok, wiedzą te wszystkie spośród   Was, które tego dokonały. Dokonały a nie „udało im się” ponieważ to się samo nie udaje, nad tym trzeba pracować. Ten krok nie był prosty, ale wykonalny. I to jest podstawą do działania dla tych, które ciągle jeszcze tej wiary nie odnalazły. Dla jednych pierwszym krokiem było powiedzenie przyjaciółce, że jesteś bita, maltretowana i poniżana, dla innych to był telefon na niebieską linię, albo po prostu przyznanie się do tego przed samą sobą.

Kiedyś jedna znana polska aktorka powiedziała w wywiadzie że była od lat bita przez męża bo mu na to pozwalała. Wychodząc na scenę była „kimś” a w domu „nikim”. Miała tak niskie poczucie własnej wartości, że stawała się „dywanikiem pod jego stopami”. Przerażające prawda? Przerażające bo widząc ją w kinie, na scenie odnoszę wrażenie, że to silna kobieta, której nikt nie podskoczy. A z jej ust słyszę takie rzeczy. Zaskakujące. Tak samo zaskakujące jak to, że Ty też może jesteś silna, twarda babka a ktoś Cię poniża i traktuje poniżej Twojej wartości.

Nie muszę Wam mówić, że to zjawisko dotyczy każdego środowiska, każdej kobiety, zarówno krawcowej, kucharki, nauczycielki, aktorki czy terapeutki. Ani wykształcenie ani pochodzenie nie ma tu żadnego znaczenia. Dlatego obojętnie jaki zawód wykonujesz, skąd pochodzisz, jakim majątkiem dysponujesz byłaś, jesteś lub możesz być  kobietą narażoną na przemoc domową.

Jedną z metod zapobiegania  takiemu zjawisku jest budowanie  poczucia własnej wartości. Dlatego tak drążę ten temat ciągle i ciągle bo uważam go za podstawę radzenia sobie z problemami tego świata.   Kiedy kobieta zdaje sobie sprawę z tego jakie są jej słabe i mocne strony, kiedy dostrzeże swoją siłę, szansa „przyzwolenia” na takie sytuacje będzie mniejsza. Głęboko w to wierzę.  

Czytając  artykuły dotyczące drugiej strony medalu, czyli przemocowych  mężczyzn, dostrzegłam jak sami przyznają się do tego, że są żądni władzy nad kobietą. Do aktów przemocy jest im potrzebna bezsilność, strach i uzależnienie swojej partnerki. Zdają sobie sprawę, że taka kobieta jest na niego skazana, że nie ma dokąd pójść i że musi żyć na jego warunkach bo sama nie jest w stanie utrzymać się finansowo. 

Tacy mężczyźni mają przed sobą  obraz kobiety słabej, zależnej finansowo, nieświadomej i czasem ciągle kochającej. Skoro odwieczny problem  przemocowych mężczyzn nie znika właściwie na całym świecie i skoro żadne rządy i ustawy nie są w stanie tego zlikwidować, to kobietom pozostaje praca nad sobą. Jedynie tutaj widzę ratunek dla NAS samych. Praca nad swoją niezależnością, dokształcanie się, czytanie rozwojowych książek, udział w grupach wsparcia, asertywność i mówienie o swoich oczekiwaniach, problemach , wartościach, stawiane jasnych granic powinny być dekalogiem współczesnej kobiety. Nikt nie jest w Twoim życiu tak ważny jak Ty sama. Dbając o siebie dbasz o wszystkich, których kochasz, którzy są dla Ciebie ważni. I to dbanie dotyczy zarówno zewnętrzej strony jak i Twojego wnętrza. To co na zewnątrz może być maską, ale to co nosisz w sercu jest niezakrywalne. Dbanie o siebie to troska, szacunek i odpowiedzialność za siebie samą. Taka kobieta jak Ty nie może sobie pozwolić, żeby ktokolwiek w jakikolwiek sposób Cię ranił czy to słowem czy pięścią.  Nie pozwól na to! Wiem, że jesteś świadoma i mądra skoro tu zaglądasz, czy zatem zgodzisz się na używanie przemocy wobec Twojego dziecka??? Ty też jesteś czyimś dzieckiem i to Ty masz prawo do decydowania o sobie i o tym jak Cię traktuje drugi człowiek.

Nikt nie ma prawa krzywdzić drugiej osoby, nikt nie ma prawa jej obrażać, nikt nie jest niczyją własnością. Trzeba o tym pamiętać i głośno mówić!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *