Posty

RADUJCIE SIĘ

Zabrzmiało prawie jak z ambony ☺ ale tak, to prawda podejmę dzisiaj próbę nawrócenia Was do radości. Tyle dookoła smutku, konfliktów, nienawiści. Nasze życie bywa wyjątkowo trudne, bywa cholernie przykre, wypełnione problemami finansowymi, chorobami, kłótniami z najbliższymi. Jest jednak różnica pomiędzy chorobą a wyimaginowanym problemem rodzinnym. One są tak często tworzone przez nas samych i ja się zastanawiam czy my ludzie aż tak bardzo się nudzimy, że kreujemy te konflikty? Mamy przecież na to wpływ i niech mi nikt nie mówi, że tak nie jest, bo jest.

71407673_2699126026765387_8132699288565186560_nx

To oczywiście prawda, że są rodziny wyjątkowo kłótliwe, zawistne i jakieś takie pełne jadu. Pozywające się do sądu z byle powodu, knujące jakieś dziwne historie. Wiem też, że rezygnacja z takich toksycznych rodzinnych relacji jest jednak  możliwa do wykonania, trudna ale możliwa. Specjaliści powiedzą Wam „ucinać!!!”, zminimalizować kontakty z takimi osobami . Bowiem, unikanie obgadywania i opuszczanie towarzystwa jak tylko zauważycie, że zaraz do tego dojdzie jest zapobiegawczą metodą uwikłania się w trudne relacje. Jeśli nie będziecie miały okazji do udziału w kłótliwych dyskusjach to kłótnia Was dotyczyć nie będzie. Te osoby, które tak robią , automatycznie przestają być tematem konfliktu, tematem obgadywania, to jest stwierdzone nie od dziś. Jeśli sama nie jesteś zainteresowana jakimiś rodzinnymi kłótniami  to nie będziesz ich bohaterką i o jeden problem mniej. Znacznie łatwiej się żyje jeśli człowiek nie jest zamieszany w rodzinne awantury. Może tę energię poświęcić na radowanie się małymi rzeczami. A jeśli nawet, pomimo Twoich starań staniesz się obiektem nieporozumień, bądź w jakiś sposób zostaniesz wmieszana w potyczki rodzinne to postaraj się żyć obok nich, skup się na sobie i na tym co jest ważne dla Ciebie. 

Podobnie ma się to do relacji w miejscu pracy. Świetną  metodą jest rozmowa, po to posiadamy umiejętność rozmawiania abyśmy mogły ją wykorzystać nawet w pracy moje panie. I to absolutnie nie do obgadywania koleżanek i rozsiewania jadu ale do rozmowy o Waszych obowiązkach w pracy, bo w końcu po to do niej chodzicie, albo do rozwiązywania problemów w cywilizowany sposób. 

I znowu o jeden problem mniej. I znowu możesz dostrzec  tyle radości, której całe mnóstwo dookoła. Moje koleżanki florystki zrozumieją jak powiem, że  nawet idąc chodnikiem uśmiecham się do trawy, czuję ogromną radość jak widzę jakiś wybitnie oryginalny korzeń, ostatnio na trawniku zauważyłam dziko rosnącą jukę, taki cud. Jak tu się nie cieszyć? Wytrenowałam w sobie taką metodę radowania, że każdego dnia staram się dostrzec  małe rzeczy. A jest ich mnóstwo. Od pary gołębi dreptających na przystanku autobusowym po dzieciaki zasuwające na hulajnodze po parku, tyle w nich radości. Naprawdę nie ma sensu zatruwać sobie życia jakimiś durnymi problemami, które z perspektywy czasu okażą się maleńkie. 

Też tak macie? Też odczuwacie uciechę, gdy dostrzeżecie coś pogodnego? Jeśli tak, przekażcie tę nowinę dalej, aby innych nawrócić do radości. Jeśli nie, skorzystajcie z mojej metody. Pielęgnujcie uprzejmości, uśmiech innych ludzi, naturę, która nie przestaje zaskakiwać.

 Tak wiele czasu poświęcamy na kłótnie i spory a ciągle tak mało na śmiech i radość. Spróbuj to u siebie zrównoważyć. Podziel się swoimi „małymi rzeczami”, dzięki którym na Twojej twarzy pojawia się uśmiech. Zachęcam do umieszczenia ich w komentarzu pod tym postem na grupie „Kobieta warta milion” na facebooku. Dołącz do grupy i komentuj. Może zainspirujesz inne kobiety do radości, może którejś pomożesz w trudnej chwili. Z góry dziękuję☺

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *