Wywiady

ZADBAĆ O SIEBIE

Kobiety nie przestają mnie zadziwiać. Są silne, wielozadaniowe, obdarzone intuicją i wyobraźnią, mają w sobie dużo wiary w drugiego człowieka i nadziei na lepsze jutro. Oczywiście uogólniam teraz bardzo, ale naprawdę znam ich wiele. Znam też takie zagubione, szukające pomocy i jednocześnie ją odrzucające, jednym słowem „trudne to przypadki”

Przebywanie wśród takich babskich problemów poskutkowało kolejnym projektem, jakim będzie seria spotkań z kobietami, które mogą podzielić się swoim doświadczeniem,  swoją refleksją, poza tym takimi, które doprowadziły mnie samą do spojrzenia na świat innymi oczami. Cykl ten zapoczątkuje rozmowa z niezwykle ciepłą kobietą, która zawodowo pomaga innym odnaleźć swoją wartość a przy okazji robi to wszystko  z powołania.

69853224_538758720266801_584818110121377792_n

Magdalena Deczyńska – certyfikowany specjalista psychoterapii uzależnień. Kobieta wielozadaniowa: pełnoetatowa matka, „ponadpełnoetatowy” pracownik, organizatorka imprez okolicznościowych, inicjatorka działań społecznych, współprowadząca warsztaty rozwojowe dla kobiet, założycielka grupy „Latajace”.

Monika: Witaj Madziu. Z racji tego, że na swoim blogu skupiam się na wartościach zacznę od trudnego pytania, czy kobieta uzależniona jest wartościowa?

Magda: Pewnie, że jest. Nawet przez moment nie pomyślałabym, że może być inaczej.

Monika: A one? Czy one czują się wartościowe?

Magda: Myślę, że zależy na jakim są etapie. Jeśli są na etapie, kiedy podejmują decyzję o zmianie i kiedy zaczynają tę zmianę wprowadzać do swojego życia , to nabierają  coraz więcej przekonania na ten temat. Natomiast to, że ktoś pije czy zażywa różnego rodzaju środki – wynika z pewnych potrzeb, które ta osoba ma a nie są one zaspokojone.  Zawsze mówię, że to są takie „dziury w serze”, które czasami zostają, ale będą mniejsze – będą zaopiekowane.  Potrzeba ważności dla innych jest bardzo często większa niż potrzeba bycia ważną dla siebie  samej ,wtedy zdarza się tak, że kobiety czują się mniej wartościowe, dlatego też sięgają po używki. 

Monika: Czyli poczucie niskiej wartości może być jedną  z przyczyn przez które wpadają w nałóg?

Magda: Myślę, że przeważnie. I to zarówno kobiety jak i  mężczyźni czy młodzież z którą również pracuję. Kiedy myślą źle na swój temat, że są niewystarczająco w czymś dobrzy i zaczynają szukać rozwiązań w postaci różnych używek. Wprowadzają się w świat ponad fizyczny, w stan „fruwania ponad problemami” i to daje im na pewien czas poczucie ulgi i rozwiązania. Więc myślę, że tak, że niskie poczucie własnej wartości może być  powodem nadużywania alkoholu i narkotyków i ma z tym bezpośredni związek. 

Monika: Czy według Ciebie istnieje w ogóle jakiś „profil” kobiety, która może popaść w nałóg?

Magda: Profilu jako takiego prawdopodobnie nie ma, bo powody dla których kobiety sięgają po alkohol są różne. Czasami to jest tak, że na początku jest to zabawa, towarzystwo, odprężenie a nie, że od razu  sięgają po alkohol, bo potrzebują zapić smutki czy problemy. Dopiero potem  jest on odpowiedzią na różne inne rzeczy. 

Monika: Czyli ani wiek,  status społeczny czy wykształcenie również nie mają wpływu?

Magda: Różne są publikacje na ten temat, natomiast  ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że spotykam się zawodowo z różnymi kobietami, niezależnie od wieku, wykształcenia i zamożności.  Bywają takie, które nadużywają alkoholu nie mając skończonych 20 lat, a bywają takie, które zaczynają go nadużywać będąc już w dojrzałym wieku (nawet po 60 roku życia). Generalnie jednak wiek nie ma znaczenia, bardziej wydarzenia, które tym osobom się przytrafiły, jakieś traumy, sytuacje trudne życiowo, a one przecież zdarzają się w różnym wieku. Jeśli chodzi o pochodzenie czy pieniądze to po prostu mniej zamożne panie piją inny alkohol, bardziej zamożne inny, ale środek jest ten sam. 

Monika: Czy kobiety, które zostają opuszczone przez dorosłe dzieci również mogą być narażone na alkoholizm, czy już są na tyle odpowiedzialne , że „ syndrom opuszczonego gniazda” ich nie dotyczy? 

Magda: Myślę sobie, że tzw. „wielozadaniowość” kobiet, ich postawa niezastąpionej postaci w rodzinie bardzo często  wpędza ją w „kozi róg”. Alkohol wtedy pomaga jej  się zrelaksować, uciec, zadbać o swój czas, odprężyć. I nie każda kobieta to odprężenie rozumie w ten sam sposób. Dźwigając na sobie doświadczenie życiowe, zadania i wymagania jakie stawiał przed nią świat w pewnym momencie często ją przerastają.  Przekonania, które w takiej kobiecie tkwią, często mimowolnie, utwierdzają ją w tym co wolno, czego nie wolno, co wypada a czego nie i jak zadowolić wszystkich dookoła. I kluczem jest to w jaki sposób będzie o siebie dbać, czy będzie to otaczanie się wartościowymi osobami i szukanie momentów ważnych dla niej samej, czy też właśnie odurzanie się na chwilę, żeby pozornie się zrelaksować. Często spotykam kobiety, które piją na przykład  z samotności i twierdząc, że jak mają partnera to nie potrzebują pić. Teraz pytanie: czy to chodzi o partnera, czy cały czas o nią i  o potrzebę bliskości i bycia w relacji. Dlatego podstawą jest przyjrzenie się potrzebom i powodom dla których sięgamy po takie a nie inne rozwiązanie. Te powody i potrzeby nie znikną, ale to od nas zależy w jaki sposób się nimi zaopiekujemy. Cieszę się, że coraz więcej jest świadomych kobiet, które sięgają po pomoc w postaci literatury, terapii, szkoleń, warsztatów ale też dbają  o siebie po prostu, każda na swój własny sposób.

69707910_905168719856436_8215479113838755840_n

Monika: W jakim momencie życia znajdują się kobiety, które do Ciebie trafiają po raz pierwszy?

Magda: Zauważam, że kobiety mają taką tendencję, że szukają pomocy dopiero, gdy „staną pod murem”. Dopiero, gdy czują że już dalej nie mogą, to dopiero wtedy. Wcześniej starają się same znaleźć rozwiązanie. Często dla kobiet ogromnym motywatorem są dzieci. Jest im wstyd, jest im głupio, nie chcą żeby dzieci widziały matkę w „takim stanie”, albo żeby nie powtarzały takiego życia jak matka. Ale to musi przyjść taki moment, często bardzo późno. 

Monika: Jak tego wszystkiego uniknąć?

Magda: Przede wszystkim dbać o swoje potrzeby. Ale w taki mądry, bezpieczny  sposób, a nie zapętlać się w chwilowe rozwiązania. Ważne też jest, aby zadbać o siebie w swoim czasie wolnym, o to w jaki sposób spędzamy czas po pracy, po szkole. Z kim przebywamy, co robimy. Żeby po prostu mieć  siebie dla siebie ☺ Jeśli chodzi o młode kobiety to należy stawiać sobie granice, szczególnie to dotyczy młodych nastoletnich dziewczyn. Czasem trzeba zacząć szukać powodów, dla których ona sięga po alkohol: czy dla towarzystwa, relaksu, zabawy, czy są jakieś inne powody. Do czego jest jej to potrzebne? Każda kobieta powinna sobie to pytanie zadać: Po co? Co mi to daje? Kiedy pojawia się pomarańczowa lampka, to jest sygnał, że trzeba zacząć działać i coś robić inaczej. Bo nie będzie innego efektu, gdy będziemy robić po staremu.

Monika: Jak pomóc bliskiej osobie, która jest uzależniona, a tego nie zauważa?

Magda: Często taką pomocą może być zmiana w zachowaniu u osób najbliższych: kiedy one zaczynają się inaczej zachowywać, to poniekąd „wymusza” to inną odpowiedź ze strony osoby uzależnionej. Namawiam osoby współuzależnione, żeby  zadbały o siebie, żeby nad sobą pracowały, wtedy zadbają o tą uzależnioną osobę. Zdarza się, że trafiają do nas osoby współuzależnione, z którymi pracujemy dwa lata i dopiero wtedy udaje się skłonić uzależnionego partnera do terapii. Oczywiście jest to trudne, bo potrzeba dużo cierpliwości i wyrozumiałości, nie każdy będzie czekał  dwa lata. Także zachęcam te osoby, które są „obok”, aby zaczęły dbać o siebie, żeby po prostu zgłosiły się do miejsca, gdzie mogą uzyskać pomoc i wsparcie.

Monika: Czy widzisz różnice w uzależnieniu  kobiet i mężczyzn?

Magda: Może nie różnice a bardziej konsekwencje. To one są różne. Odbiór społeczny i oczekiwania. To, że kobiecie „nie wypada”, że kobieta „nie powinna”, że kobieta „musi”. Facetowi  to wypada, facet może się uchlać, beknąć , zwymiotować i generalnie społecznie będzie to w miarę akceptowane. Jak kobieta się tak zachowa, to już jest dramat. Natomiast z jednej strony jest im łatwiej w tej sytuacji. bo one są bardziej otwarte na „gadanie”. Zawsze jest gdzieś jakaś przyjaciółka, sąsiadka, jakaś pierwsza osoba, która zauważy, powie, do której można iść to obgadać,  tutaj upatruję pewnej szansy. Mężczyźni mają trudniej, bo raczej się tak nie uzewnętrzniają, z resztą to po grupach wsparcia widać, że kobiety są bardziej wytrwałe. Ja też się tego od nich uczę, tak jak od młodzieży uzależnionej, która myśli że tak naprawdę wszystko jest możliwe ☺. To jest praca, która bez wątpienia pobudza mnie do ciągłego rozwoju i daje mi satysfakcję. Oczywiście są momenty kiedy myślę sobie, że może lepiej byłoby pracować w sklepie z biżuterią czy kosmetykami ☺. Ale nie wyobrażam sobie, że mogłabym robić coś innego. Są osoby, które nie lubią pracować z ludźmi, wolą papiery, maszyny, ogród, ja lubię ludzi, lubię ich obserwować. Wszędzie obserwować: na ławce w parku, na starówce, w klubach ☺, na plaży, dużo mi to daje. Czerpię ogromną  satysfakcję z bycia z drugim człowiekiem. 

Monika: Przypominasz sobie jakieś porażki, momenty w których czułaś, że nie dasz rady pomóc?

Magda: Hm….Już teraz nie odbieram tego jako porażki, ale jako trudne sytuacje – i tak były takie. Pracując w ośrodku dla uzależnionej młodzieży każde …odejście z tego świata młodego człowieka było trudne. Tak po ludzku po prostu trudne…  Było kilkanaście takich trudnych sytuacji. Nie podchodzę do tej pracy na zasadzie „uda się, czy się nie uda”, bo praca z człowiekiem, to nie jest jak naprawa pralki. Chociaż niejednokrotnie rodzice, którzy przywożą dzieci do ośrodka tak właśnie sobie myślą: „macie-naprawcie go”☺. A to tak się nie da,  to jest proces, w którym muszą brać udział różne osoby i trwa on różnie długo☺

Monika: Gdzie zatem można szukać wsparcia?

Magda: W każdym mieście, w każdej gminie jest takie miejsce gdzie można się zgłosić. Istnieją punkty konsultacyjne, Gminne Komisje d.s Rozwiązywania Problemów alkoholowych, darmowi prawnicy, czasem psychologowie, jest telefon zaufania, jest niebieska linia.  Osoby z Torunia i okolic zapraszam do naszej poradni w Toruniu, ul. Szosa Bydgoska 1. Można tu codziennie uzyskać pomoc w godzinach, które można dostosować do pracy, niemniej na początku należy założyć kartę od godz. 7.30 do 14.30. Wachlarz pomocy jest ogromny także zapraszam. Oprócz tego zachęcam  wszystkie kobiety, które chcą się rozwijać, zadbać o swoje potrzeby , skupić się na sobie na warsztaty, które prowadzę wspólnie z Justyną Fiałkowską. Odbywają się w każda ostatnią sobotę miesiąca pod szyldem Pracowni  Zmiany i Rozwoju „Po drodze”. W bezpiecznej i miłej atmosferze poświęcamy sobie czas. Szczegóły można znaleźć na stronie Pracownia Zmiany i Rozwoju „Po drodze” na facebooku.  Oprócz tego każda kobieta w swojej miejscowości może znaleźć na pewno podobne miejsca, a jeśli takiego nie ma, to zawsze może być jego inicjatorką. Zapraszam również  na Twojego bloga, bo tu zamieszczasz na bieżąco różne informacje ☺

Monika: Dziękuję bardzo i również zapraszam ☺

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *