Posty

KROK PO KROKU

Tak wiem, słyszałyście, że tak trzeba zmieniać swoje życie. Czytałyście to już pewnie w  kilkunastu tekstach. Wszystkie to słyszałyśmy i wszystkie doskonale o tym wiemy.

 Po co to powtarzam?  Bo zapominamy o tym, poddajemy się, chcemy żeby coś się zmieniło już!!

 Tu i teraz!!  Brak nam wiary i cierpliwości. Mi też to zjawisko nie jest obce. Tyle projektów było od zawsze w mojej głowie, tyle książek miałam napisać, tyle blogów prowadzić i tyle firm otworzyć. Porażka za porażką dobijały mnie naprawdę często. To wszystko było wynikiem poddawania się, chaosu, braku organizacji i cierpliwości. Jaka ta cierpliwość jest w naszym życiu ważna. Tak wiele się na niej opiera. Schudnąć chcemy w tydzień, zbudować masę w dwa a dom wybudować w rok. No się nie da. 

Na wszystko potrzeba czasu, odpowiedniego czasu.  I dlatego trzeba działać krok po kroku, nawet jak się nam nie udaje to przypominać sobie , jeszcze raz i jeszcze raz, nawet na głos przypominać. Największe milionerki tego świata , bizneswomen  i inne kobiety sukcesu czasem upadają, czasem się poddają , ale wiedzą, że żaden sukces nie przychodzi nagle, szybko, od razu. 

Prawie wszystkie kobiety, które obserwujemy w necie, ja i Ty. Nie zajmowały się tym co teraz tak od razu, od początku swojej ścieżki zawodowej. Przeszły przez różne etapy i doświadczyły wielu zróżnicowanych zajęć. Najbardziej przekonują mnie te,  które skupiły się na swojej ścieżce obranej po odpowiedzi na pytanie „ Co JA chcę w życiu robić?”. Nie inni, JA. I idąc ścieżką swoich pragnień i wartości realizowały swój plan właśnie krok po kroku. Czy zadałaś sobie pytanie co chcesz w życiu robić? TY ,nie twój mąż, rodzice, sąsiadka czy szwagier. Tylko TY. To jest najważniejsze pytanie, bo bez niego Twoje życie będzie jak strumień wody , który leci z kranu. Abstrahując od tego gdzie ta woda ląduje nie chcesz chyba, żeby inni decydowali o wielkości tego strumienia, o jego temperaturze i częstotliwości  odkręcania kranu.

Ale od celu trzeba zacząć. Zrobić plan działania i działać. Krok po kroku. Traktując w ten sposób każdy swój projekt, zarówno zawodowy jak i prywatny. Na takim planie opierają się przecież wszelkiego rodzaju diety, plany treningów, biznesplany czy rozwody. Zawsze od czegoś trzeba zacząć. Nasz problem polega na tym, że chcemy widzieć efekt bardzo szybko. Na ten efekt trzeba jednak poczekać, chociaż właściwym słowem będzie „zapracować”. Bo samo stanie i czekanie do żadnego celu nas nie doprowadzi, no chyba że może do tych mniej ambitnych. Ta praca nad dojściem do celu to jest znowu proces, który tak często się na moim blogu pojawia. Praca nad tym blogiem to też proces. Zdrowe odchudzanie to też proces, w którym ja akurat specjalistką nie jestem. Nasz rozwój to też proces. Czyli słowy innymi krok po kroku realizujemy nasz plan. Obojętnie jaki by on nie był musi swoje punkty zaliczać po kolei a nie od tzw. „dupy strony”. Jak będę chciała zrobić dla Ciebie tort urodzinowy to najpierw muszę się go nauczyć robić, i to duuużo, duuużo wcześniej, nie chcesz przecież żebym eksperymentowała na Tobie. Jeśli będę chciała zrobić dla Ciebie wymarzony bukiet ślubny na ten najważniejszy dla Ciebie dzień, najpierw muszę się doskonale w tej dziedzinie wyszkolić, żebyś Ty nie obawiała się co ja za dziwadło ukręcę. Ciągle tak wielu kobietom brakuje cierpliwości do nauki, do doskonalenia swoich umiejętności, pogłębiania wiedzy i praktyki, jakby były na tyle doskonałe żeby robić wszystko i od zawsze najlepiej. Bez minimalnej nawet  refleksji przyjmują do wiadomości, że to świat jest beznadziejny i dlatego ich biznes nie wychodzi. Nie biorą pod uwagę, że aby być konkurencyjnym w swojej dziedzinie to w sobie trzeba upatrywać problemu i go rozwiązać. 
Takie działanie krok po kroku jest świetne moim zdaniem jeśli obierzemy drogę celów krótkoterminowych. Szybciej wtedy widać efekty, które nawet dobrze byłoby nagradzać, mam tu na myśli nagrody maleńkie, symboliczne wręcz. Mnie to bardzo dopinguje.

 Mam znajomą, która ma na celu codziennie przeżyć dzień radośnie i bez stresu, a że właśnie przeszła trudną chemioterapię  jest to dla mnie dość oczywiste, nie potrzebne jej stresy, chciałaby się cieszyć każdym dniem. Po tygodniu udanych celów otrzymuje nagrodę, organizuje wspólnie z mężem piknik  na łące czy w lesie, taki po prostu.. we dwoje. Sama sobie tą nagrodę wymyśliła, bo jest dla niej wartościowa. Osiągnięcie takiego prozaicznego celu też nie jest dla niej proste. Przebywanie wśród ludzi ogólnie proste nie jest, wiem co mówię pracując wiele lat w dziedzinie handlu. Ludzie potrafią frustrować i zmienić  dużą część dnia w trudną do zniesienia, ale wróćmy do tej znajomej. Pracując w dużej korporacji musi panować nad swoimi złymi emocjami, nad tym aby nie popadać w jakieś toksyczne relacje a to też jest proces, który realizuje godzina po godzinie. Nagradzanie samej siebie to oznaka szacunku, o który tak zabiegamy od innych ciągle zapominając o sobie. Świetne stwierdzenie usłyszałam  nie dawno – ”randka ze sobą” i tak to rozumiem, że mamy prawo rozpieszczać siebie samą niejako w nagrodę za to, że doszłyśmy do naszego celu i zrealizowałyśmy go zgodnie z planem. I ten plan trwać może latami, tak latami. Są kobiety, które dojrzewają do jakiejś decyzji tydzień a są takie które dziesięć lat. Oczywiście biorąc również pod uwagę sprawę której dotyczy. Bez względu czy jest to podjęcie decyzji o zmianie pracy, o zrzuceniu zbędnych kilogramów, rozwodzie, założeniu nowej firmy czy zdobyciu  jak największej liczby kroków w aplikacji. Ale nie można się poddawać przy pierwszej porażce, nawet przy drugiej. Trzeba próbować i walczyć o siebie.

Dopinguję Was w ramach dopingu samej siebie bo każdego dnia moje małe punkty projektu ulegają dekonstrukcji, są rzucane w kąt, w mojej głowie też pojawia się popularna myśl „nie chce mi się”. Ale biorę pod uwagę, że to normalne, nie jestem sama. „Niechcemisiów” dookoła mnóstwo. Nie codziennie  przecież wstajemy z łóżka i skaczemy z radości oczekując na kolejny pełen pracy, emocji i radości dzień. Nie chce nam się okna otworzyć, ubrać nam się nie chce, do roboty pójść. Bywają takie dni. Uwierzcie mi nikt nie ma ciągłego stanu pt. „ Hej do przodu!!!” Ale trzeba to przeczekać, zmusić się albo po prostu odpocząć, każdy ma swoje indywidualne lekarstwo na takie stany . Warto wiedzieć, że one są chwilowe ,żeby potem działać z pełną parą.  Żeby żyć lepiej, pełniej, radośniej trzeba kolejnym krokiem ruszyć do przodu. Jak już podniesiecie się z pozycji „Niechcemisia” to wróćcie do swojego planu na życie i działajcie dalej. To była po prostu krótka przerwa w kroczeniu do przodu. Dużo siły kobiety!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *