Posty

Bezradna

„ Ja sobie nie poradzę” – takie zdanie pada najczęściej z ust kobiet, które odczuwają strach przed podjęciem decyzji o rozwiązaniu obecnego związku. Piszę, najczęściej, bo przecież są takie, które podejmują te decyzje bez problemów. Pozazdrościć. Ile one nerwów zaoszczędziły, ile czasu. 

Dopóki taka kobieta nie zrozumie, że doskonale sobie poradzi ze wszystkim, ba, nawet radzi sobie od dłuższego czasu, trudno będzie jej podjąć decyzję. Problemami, które najczęściej pojawiają się w ankietach, dotyczących argumentów dlaczego kobiety zwlekają z odejściem, są obawy i lęki. Są to głównie obawy o siebie, dzieci, pieniądze czy mieszkanie. Kobiety same przyznają, że tkwią w związku mimo braku więzi, mimo braku miłości czy bezpieczeństwa. Lata mijają a u nich coraz bardziej te uczucia zanikają. I pojawia się właśnie to pytanie „Jak ja sobie poradzę?”. Boją się nawet najmniejszych problemów, mają wizję samej siebie, zdanej na swoje ręce, siłę i głowę. Wpadają w panikę, kiedy dociera do nich, że już nikt nie wbije im gwoździa w ścianę, nikt nie zmieni koła w samochodzie i nikt nie ustawi na dachu anteny. Nikt? Czy na pewno? Zastanawiające jest to, że związek zaczyna się na pewnym etapie opierać na takich mechanicznych usługach. Gdzieś po drodze zanika uczucie, zanikają miękkie kolana i znikają motyle w brzuchu, na rzecz milczenia dwóch dorosłych osób, które dzieli wiele problemów. I taka kobieta tkwi, bo boi się, że sobie nie poradzi. Jeśli tylko zastanowi się głębiej nad swoim związkiem dojdzie do wniosku, jak wiele należało zawsze do jej „obowiązków”.

89941291_216731086361413_3960497353479159808_n

Tak mało z nas, kobiet, nie dostrzega swojej roli w zwykłym szarym dniu. Bo z czasem pewne czynności stają się tak normalne, że nikt się nad nimi nie pochyla. I kiedy już kobieta dostrzeże jak wielką rolę pełni w życiu rodziny, nabiera pewności siebie. Tylko musi to dostrzec. Doskonałym narzędziem będzie wypisanie tych czynności na kartce papieru, który wszystko przyjmie. Widać wtedy „czarno na białym”, że taka „nie radząca sobie z niczym kobieta” zawozi dzieci do przedszkola, że pracuje codziennie osiem godzin na etacie, że gotuje każdego dnia obiady, pierze, sprząta, pielęgnuje ogródek, rozpala w piecu, uszczelnia okna, robi przelewy, chodzi na wywiadówki…. Wyliczać dalej? Więc chyba jednak poradzi. Tylko musi sobie dać szansę.

89927745_503487757010395_1959298187046944768_n

Nasze społeczeństwo trochę wpędziło  kobiety w takie schematy, w których to pan i władca ma się zająć wszystkim a kobieta ma u jego boku błyszczeć. Jednak owo błyszczenie nieco inaczej rozumiemy po przeżyciu ze sobą kilku lat, po wspólnym przejściu przez różne problemy. Błyszczenie sprowadza się w końcu do błysku w oku litrów łez wylanych przez niespełnione marzenia. Sama wpędza się w całą masę obowiązków, które z oczywistych względów należą do niej i nikt nie pyta czy da radę. To ona sama musi wszystkim, w tym sobie, udowodnić, że da.  A stając przed decyzją zakończenia związku wmawia sobie, że tej „rady” nie da. To skomplikowane. Tak wiele wiary w samą siebie skutecznie odbiera przebywanie z drugim człowiekiem, który teoretycznie miał być partnerem na równych zasadach a stał się złodziejem energii i pewności siebie. Strasznie trudno ją później odzyskać. Ale można. Kiedy Ty, jako ta słaba istota stojąca przed ważną decyzją odejść czy nie, zobaczysz na swojej kartce jak wiele sama potrafisz, jak wiele spraw dnia codziennego jesteś w stanie załatwić samodzielnie, jak wiele umiejętności posiadasz, nabierzesz do siebie szacunku. Być może twierdzenie, że sobie nie poradzisz to jedna z wymówek przed odejściem, być może jest Ci tak wygodniej. Nie pozwól sobie na takie myślenie, szkoda czasu, szkoda życia. Nie zasilaj grona kobiet, które miesiącami czy latami odchodzą i odejść nie mogą, a czas leci. Zastanów się w czym tak naprawdę sobie nie poradzisz, co tak naprawdę może stanowić największy problem. I na nim się skup, poszukaj pomocy, porady, może jest ktoś kto podpowie Ci w danej kwestii. Nie bój się pytać. I nie mów, że „bez niego sobie nie poradzisz”. To nie godne Ciebie. Jesteś wartościową osobą, którą czeka jeszcze w życiu bardzo wiele szczęśliwych chwil.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *