Zdrowa samotność
Czy samotność może być dobra?? Z naciskiem na „może”… uważam, że tak. Tak samo jak wiele kobiet, z którymi mam przyjemność rozmawiać. Przeczytałam kiedyś, że samotność to epidemia naszych czasów, że ludzie samotni popadają w stany depresyjne i często zanika u nich motywacja. Oczywiście, że tak jest. Teoretycznie. Nad praktyką mało kto się pochyla. Ja zrobiłam taki mój prywatny eksperyment i po wielu rozmowach z nami, kobietami doszłam do wniosku, że są takie, które tęsknią wręcz za samotnością. Być może nazwiecie to czasem wolnym, czasem dla siebie, jak chcecie tak nazwijcie. Ja tak to zinterpretowałam, bowiem słysząc jak bardzo chcą się uwolnić „od swoich oprawców”, czytaj mężów, partnerów, rodziców, toksycznych znajomych, nic innego nie przychodzi mi do głowy. Tak wiele kobiet czuje się osaczonych, usłużnych dla kogoś zapominając o swoich potrzebach, zainteresowaniach, pasjach. Na pierwszym miejscu stawiając cały szereg osób, siebie lokując na ostatnim. I to nie jest przesada. „Marzę o spokoju”, „Chciałabym żeby już odszedł”, „Tak, tęsknię za pustym domem”. To nie jest przesada. Oczywiście, jak każde zjawisko nie można przechodzić ze skrajności w skrajność. Wiem, że samotność sama w sobie ma skutki negatywne. Człowiek jest bowiem stworzeniem stadnym i cudownie jest mieć obok siebie drugiego człowieka, który wspiera, dopinguje, pomaga, nie przeszkadza żyć. Cudownie. Co, jeśli jest inaczej?? Co, jeśli kobieta wracając z pracy do domu zastanawia się w jakim nastroju będzie „pan i władca”? Czy zdąży z obiadem, zanim wszyscy się zejdą? Czy da radę wyprać, odkurzyć i zrobić sałatkę na kolację, zanim padnie na pysk? Czy będzie dziś awantura czy raczej „ciche dni”? Nadal wątpisz w marzenia tej kobiety, że marzy o samotności?

Trudne sprawy? Bardzo. Dzieją się w co drugim domu. Poznałam w ostatnich latach tak wiele kobiet rozwijających swoje pasje, uczących się, tworzących nowe biznesy, podejmujących działalność, podróżujących, tworzących swoje nowe , kreatywne dzieła. I wiecie co? Wiele z nich zaczęło tę przemianę po tym, jak stały się tzw. „samotnymi ptakami”. Dopiero wtedy rozłożyły swoje skrzydła i zaczęły poświęcać czas sobie, swoim pasjom i spełnianiu marzeń. Otworzyły się na to, co nowe, nieznane, zaczęły zupełnie inną podróż, niż ta w której zostały osadzone wcześniej. Wiem, wiem, powiecie.. na własne życzenie. Jasne , tak samo jak na własne życzenie postawiły na samotność, niezależność, odpowiedzialność. Być może późno, ale lepiej późno niż wcale. Przyszedł czas dla nich, kiedy to z ogromną radością wracają do pustego domu, w którym nareszcie jest spokój, w którym nie śmierdzi wódą i w którym mogą się rozłożyć na swojej własnej kanapie. W wielu przypadkach to taka samotność chwilowa, ponieważ przyciągają do siebie innych cudownych ludzi i dom zaczyna się zapełniać, są w nim szczęśliwe! To samotność okazała się sprawcą tego szczęścia. Nie szukają jej w sanatoriach i na dancingach. Jest im po prostu dobrze. Często słyszałyście takie stwierdzenie „nie jestem samotna, tylko sama”. Tak, są bowiem jacyś przyjaciele, pozytywni znajomi. Często taka „samotna” kobieta” przyciąga do siebie tłumy. I paradoksalnie czuje się mniej samotna niż w wieloletnim związku będąc. Być może kogoś zaskoczę, ale tak też się zdarza. Tak, tak. Pełen dom niekoniecznie oznacza, że kobieta nie doznaje owej samotności. Mają mężów, dzieci, nawet teściów z którymi mieszkają, dużo rodzeństwa, szwagrów, kuzynów, a czują się samotne. Dziwne co? Ano dziwne, bo ten pozorny tłum zagłusza indywidualne potrzeby każdego z nich.

O tym, że samotność ma negatywny wpływ na psychikę osób starszych, prowadzi do depresji i chorób somatycznych wiem, nie mam zamiaru tego negować. Wzięłam jedynie pod lupę taką zdrową samotność, o której część z kobiet wręcz marzy. Jeśli jest im potrzebna do samorozwoju, koncentracji na sobie i swoich potrzebach to jest wręcz pożądana. Może doprowadzić bowiem do postawienia na nogi samej siebie i swojego życia, do spojrzenia na swój świat z innej perspektywy. Dlatego szanujmy te kobiety, które do samotności dążą, osiągają ją, są w niej szczęśliwe i spokojne.
Człowieki płci pięknej
Ostrożność. To słowo, które stało się w moim słowniku zamiennikiem zaufania. Staram się być ostrożna nawet wtedy, kiedy mówię o swoich planach i marzeniach. Wiem bowiem, że człowiek płci przeciwnej może być zaskoczony, że moje marzenia staną się realne. Skoro zatem takich jadowitych człowieków tyle wkoło, jak udaje mi się motywować kobiety, inspirować je? Otrzymuję tyle wiadomości zwrotnych po każdym artykule, że mam podstawy wierzyć w to, że te jadowite tu nie zaglądają. A jednak😊 Niech Was nie zmyli czułość, uśmiech i delikatny ton. Jedna z moich czytelniczek otrzymała taki właśnie doping, podszyty nieszczerymi intencjami i to spowodowało, że moje refleksje na ten temat dzisiaj czytasz.
Nie jesteś sama !!! Jest nas wiele. Takich, które zaufały i czekają na gratulacje po osiągnięciu celu. Czekają, liczą, że podzielisz radość sukcesu z innymi człowiekami płci pięknej. Nie licz!!! Może będziesz mile zaskoczona, ale nie licz. Od samego początku załóż sobie taką właśnie strategię, bo możesz później być niemile potraktowana jak ta moja czytelniczka. Wspieranie wśród kobiet jest bardzo duże, żeby nie było. Oczywiście, że tak. Nie jest regułą ten jad, o którym pisałam. Mam wokół siebie tyle inspirujących mnie kobiet, że serce raduje się prawie każdego dnia. Bez nich nic bym nie osiągnęła, nic nie zaczęła a na pewno nie skończyła. Podkręcają za każdym razem w życiu zawodowym czy prywatnym. Stanowią temat wszystkich moich artykułów i są bohaterkami wywiadów. Podziwiam te , które stale się wznoszą, żyją na własnych warunkach, nie poddają choć nie mają łatwo. One mnie inspirują i motywują bo wiem, że skoro one mogły, to ja też mogę. Dzięki nim mam nowe pomysły i cel w życiu. Ale wiem też, że i one są ostrożne, że i one mają taki rozsądek w podejściu do innych kobiet jak ja.
Chciałabym powiedzieć.. bądźmy dla siebie dobre!!! Ale mój sarkazm trochę mnie powstrzymuje. Mogę natomiast prosić, błagać wręcz o szacunek do innych kobiet, o wyrozumiałość i tolerancję. O nią proszę zawsze. Dzięki temu same nabierzecie ją do siebie. Takie jest moje naiwne marzenie.