• LETNIE SMUTECZKI

    Od kilku dni za plecami słyszę ze stron różnych „o matko bosko idzie jesień!!!” . Wstaję rano i patrzę za okno a tam mgła unosząca się nad łąką i powiem Wam, że chyba rzeczywiście idzie. Chociaż ja osobiście jesień uwielbiam to nigdy nie jest mile widzianym gościem, ponieważ zawsze przychodzi za szybko. Zamknęłyście już pewnie odrobinę lata w słoikach w postaci truskawek i wiśni, u mnie właśnie pakuje się w słoiczki hit końcówki lata, czyli ukochane moje leczo i jego zapach unoszący się po domu mówi mi „weź się kobieto na jesień przygotuj”. Ciekawa jestem jak u Was wyglądają przygotowania do jesieni. Z mojego domu rodzinnego z czasów dzieciństwa  pamiętam wypełnioną po brzegi wekami piwnicę, stos drewna i węgla na opał, uszczelnione okna i owinięte drzewka w ogrodzie. Dziś, tak jak wiele z Was, staram się zapełnić półki i zamrażarkę zapasami, chociaż nieco inaczej to wygląda niż wtedy. Wiem z opowieści moich koleżanek o selekcji szafy z ubraniami, zakupie nowych „pełnych” butów, ogarnięciu ogrodu, zasuszaniu ziół, drobnych remontach czy przygotowaniu soku z czarnego bzu na odporność. Każda z nas przygotowuje się na jesień na swój sposób. Głównie chodzi o to, abyśmy miały wiele rzeczy pod ręką w razie dramatycznej aury na zewnątrz, żeby łatwiej nam się w naszym domku funkcjonowało no i żeby zapach lata jak najdłużej w nim pozostał. 

    Słoik lecza

    Oprócz jedzonka staramy się zachować letni klimat w domu wrzucając muszelki do szklanej misy na komodzie, oprawiamy w ramki zdjęcia z plaży i dbamy o świeże kwiaty w wazonie…. do tego akurat namawiam Was  przez rok cały ☺. Jednym słowem większość z nas nie chce tak szybko tego lata wypuścić z rąk. Pozostaje jeszcze jedna kwestia, żeby nie dopadły nas letnie smuteczki, a mianowicie zachowanie równowagi w naszym rozwoju do którego na łamach tego bloga zawsze Was namawiam. Wracamy z urlopów, kompletujemy dzieciom przybory szkolne, często zapominając o sobie….. nie czasem, ale często właśnie. Proponuję, jak zwykle ,zaplanować tę końcówkę lata w ten sposób , aby uwzględnić  również nasze potrzeby . Zapisanie w kalendarzu wszystkich ważnych wydarzeń lokalnych, szkoleń, warsztatów, wyjazdów służbowych będzie swego rodzaju wyznacznikiem czasu „od do”. Póki umysł światły i jeszcze letniawo świeży ☺. 

    Nasz kalendarz służyć powinien zarówno nam jak i naszej rodzinie, żeby każdy mógł swoje prywatne sprawy czy spotkania rodzinne zaplanować tak, aby nikomu nie wchodzić w drogę.  Warto przed nastaniem jesieni jeszcze spotkać się z koleżanką, warto pojechać choćby nad rzekę, warto zrobić sobie listę książek, które zawsze chciałyśmy przeczytać, ale nigdy nie było na to czasu.  Zaplanujmy sobie tę jesień latem. Póki jeszcze ciepło usiądźmy na tarasie czy w parku na ławce i pomyślmy o sobie, o tym co chciałybyśmy zrealizować w najbliższym czasie. Może chciałabyś zapisać się na kurs języka angielskiego, czemu nie teraz? To jest dobry moment aby to zaplanować i zacząć działać. Może chcesz zmienić coś w swoim życiu, ale sama nie wiesz co. Zapisz się na webinar, obejrzyj jakiś live rozwojowy, rozplanuj sobie nadchodzące miesiące pod tym względem i trzymaj się tego, uwierz mi, rozwijając siebie samą skorzysta na tym całe Twoje otoczenie.  Energia, którą teraz posiadasz powinna zostać wykorzystana do Twoich celów. Dobrze wiesz, że jesienne szarugi potrafią zniechęcić do wszystkiego. Doskonale to rozumiem bo też tak mam. Przychodzi plucha i szaruga i po prostu leń mnie dopada, głowa nie pracuje a jest jedynie organem odtwórczym . Znacznie trudniej wtedy o nowe pomysły i projekty. Jeśli teraz je masz, zapisz czym prędzej, nawet gdy ich realizacja nastąpi dopiero w październiku. Leżąc na gorącym piasku w głowie snułaś jakieś plany i marzenia. Może teraz ich nie spełnisz, ale jeśli o nich zapomnisz to już w ogóle rozmyją się w realiach.

    kubek na książkach

    Kiedy kończy się lato odnosisz pewnie  wrażenie, że tak szybko minęło, że jeszcze tyle spraw miałaś załatwić, tyle miejsc odwiedzić, tyle lodów zjeść, a tu klops, wrzesień za pasem. Ale tego nie przeskoczymy, jest to jedna z tych spraw na które nie mamy wpływu, więc nie ma się co skupiać na mijającym czasie, tylko spożytkować  zmagazynowaną w nas energię i siłę. Zastanów się w jakim miejscu swojego życia teraz się znalazłaś? Jakie są Twoje cele? Czy w ogóle jakieś masz? Czy jest coś co chciałabyś zmienić? Czy wszystkie sfery Twojego życia Cię zadawalają ? Czy masz jakieś pomysły aby jeszcze bardziej udoskonalić  Twoje sprawy zawodowe, prywatne, relacje z partnerem czy przyjaciółmi? Myślę, że warto odpowiedzieć sobie teraz na te pytania i wykonać jakiekolwiek, nawet najmniejsze działania w kierunku ich zmiany. Moja znajoma, która jest prezesem naprawdę dobrze prosperującej firmy powiedziała mi kiedyś, że nigdy nie będzie na tyle doskonała, żeby się nie doskonalić. Jej główną zmorą są  jednak zanikające kontakty z przyjaciółmi, pod natłokiem pracy i wiecznie brakującego czasu zapomina o tych relacjach. Za każdym razem kiedy zadawała sobie takie pytania ten właśnie problem okazywał się największym. Planowała wtedy spotkania, wykonywała telefony albo po prostu wysyłała smsa do koleżanki „ hej co tam?? Może się spotkamy?”. Kiedy kolejny i kolejny raz docierało do niej, że sytuacja się powtarza postępowała w dokładnie taki sam sposób. Nawet kiedy zanikały te relacje  to próbowała je pobudzić i odnowić. Może nie był to doskonały sposób ale jakiś był. Proste , prawda? 

    muszelki na ręce

    na również stosuje metodę o której już wcześniej pisałam, czyli notowania wszystkiego co nam do głowy przychodzi, planowania w kalendarzu i odhaczania wykonanych zadań. Może Tobie też to ułatwi życie. Zapisz sobie …teraz … jakie są Twoje cele??? Co chcesz zmienić?? Co musisz zrobić  w pierwszej kolejności aby to zmienić???? Teraz!! Nie czekaj na potem. Utarło się przekonanie, że planujemy i stawiamy sobie jakieś cele na początku każdego roku. A ja Ci dziś powiem, że początek tego roku był cholernie dawno a początek kolejnego dopiero za kilka miesięcy. I przypuszczam, że zapomniałaś już dawno co to za cele były. Więc ..(chyba nie zaczyna się zdania od więc, ale co tam) jak już podreperujesz domowe usterki, jak zrobisz powidła śliwkowe i jak wyniesiesz na strych walizki…zajmij się sobą i swoimi celami. To Ty dla siebie jesteś najważniejsza ☺ Powodzenia!

  • KOLOROWO MI

    Tak jakoś nam kobietom zmieniają się gusta dotyczące ubrań, fryzur i kolorów. Porównując siebie sprzed lat i obecnie łatwo dostrzegamy różnicę nie tylko w stylistyce, bo ta zmienia się w zależności od panującej mody. Często widzimy także, a może głównie, że nasze kolory się zmieniają. Ja sama jako młoda dziewczyna ubierałam się często na czarno , brązy jakieś, ciemne zielenie. To takie bezpieczne było. Łatwo się schować za kolor, który uznawałam za bezpieczny. A że posiadałam całą masę kompleksów…taka okularnica z nadwagą… to ta czerń sprawiała, że czułam się niewidzialna.  

    Mówią, że czerń to nie kolor tylko stan umysłu i chyba coś w tym jest. Pogłębiając ten temat na jednym z warsztatów dotyczącym kolorów  doszłyśmy wspólnie z innymi kobietami do wniosku, że nie jesteśmy odosobnione w tym temacie. Często wybieramy kolory stonowane, bezpieczne, choć z wiekiem rzeczywiście coś w naszych głowach zaczyna się zmieniać. Wcale  nie jest tak , że skoro uznajemy same siebie za nostalgiczną i romantyczną panią jesień to takim typem urody jesteśmy…nie. Fajnie jak kobiety są świadome same siebie i to nie tylko w kwestii majątku, zawodu czy rodziny.

    68751657_937429376605960_7783371215921479680_n

    Namawiam Was wszystkie do poznania tego tematu bo zawsze warto wiedzieć więcej o sobie samej. My jako obserwatorki również zauważamy to jak ubierają się inne kobiety, co sobą reprezentują. Możemy sobie wmawiać, że „szata nie zdobi człowieka”, że nie ważne jest to co nosimy ale to co mamy w głowie, oczywiście, jeśli ktoś chce tak myśleć nie oceniam, nie krytykuję. Sama popełniam bardzo wiele błędów jeśli chodzi o garderobę, ale uważam, że warto jest być  chociaż trochę świadomym samej teorii, może kiedyś pokryje się ona z praktyką. To, że nasz wygląd ma wpływ na otoczenie, na to jak jesteśmy postrzegane przez innych wiadomo nie od dziś. Psychologowie nazywają to „efektem aureoli”. Uzyskujemy go dzięki swoim świadomym decyzjom dobierając poszczególne elementy garderoby lub zupełnie nieświadomie wybierając z szafy przypadkowe ubrania.

    69287679_2489465528007528_5792139667855900672_n

    Skoro blog dotyczy kobiet świadomych, dbających o swój rozwój nie mogę pominąć tematu dobrego samopoczucia mającego związek z naszą garderobą. Wsłuchując się w to co mają do powiedzenia styliści, trenerzy personalni  wspólną linią, która łączy nasze dobre samopoczucie z tym co widzą w nas inni jest to jak się nosimy. Na podstawie ich teorii mogę stwierdzić, że zarówno porzucenie starych dresowych spodni jak i wielkich bawełnianych „gaci” powoduje u nas poczucie zmiany na lepsze. To zadziwiające jak zwykła zmiana bielizny na bardziej kobiecą, seksowną może pomóc dostrzec kobietę w kobiecie, nawet jeśli jest ona ukryta pod sukienką. Równie  zadziwiające jak wyrzucenie podartych i rozciągniętych spodni , które wyzwala w nas nieco bardziej zadbaną kobietę. Tak wiele z nas po powrocie z pracy do domu przybiera jakieś podarte, znoszone szmatki i staje się kimś innym, jakby w domu wśród najbliższych nie wolno nam było czuć się kobieco. Wydaje mi się że to może być jedną z przyczyn dla których jesteśmy traktowane tak jak wyglądamy, widząc kobietę elegancką reprezentującą tzw. „power dressing” obdarzamy ją szacunkiem natomiast, kiedy jest ona niechlujnie ubrana to jest tzw. kurą domową, choć często jest to jedna i ta sama kobieta. Wydaje mi się, że chyba wszystkie wolimy być szanowane niż traktowane przedmiotowo. I nie mam tu wcale na myśli tego, że od dzisiaj mamy się nosić po domu w garsonkach i szpilkach . Nie mam wcale takiego zamiaru, ale przyjrzyjmy się swojej szafie.

    69237802_1335944999903233_8933365721790939136_n

    Justyna na warsztatach powiedziała ciekawą rzecz, że sprzątając co jakiś czas w szafie odkładała ubrania na różne „kupki” i ta tzw. ”kupka rzeczy domowych do sprzątania” była największa, jakby nic innego w życiu nie robiła tylko sprzątała. Też tak macie?? Bo ja mam. Żal wyrzucić bo przecież jeszcze się przyda do tzw. „chodzenia po domu”.  Czy my kobiety warte milion rzeczywiście najlepiej czujemy się w szarych dresach z wypchanymi kolanami. Czy nie możemy zmienić nawet tego domowego stroju na jakiś bardziej modny, kolorowy , nowy?? Wiem z autopsji, że można i że działa. ☺ Pogłębiajcie swoją wiedzę na temat kolorów, typów urody, bądźcie kobietami świadomymi siebie. Jestem pewna , że ten temat pojawi się u mnie nie raz, bo jest ciekawy, obszerny i radosny. Zabawa kolorami i poznawanie samej siebie w różnych odsłonach to może być nauka na wiele lat. Warsztaty u Justyny będą się pewnie jeszcze nie raz pojawiać i postaram się również na łamach bloga o tym informować. Ściskam Was kolorowo.

  • ZRÓB TO!!!!!!!!!!!

    Co jest z tymi kobietami? Z jednej strony czytam, że co trzecia polka jest prezeską lub prowadzi firmę z drugiej strony co druga kompletnie nie potrafi zorganizować sobie czasu. Marzy, planuje, ma jakieś wizje ale nie robi nic. Odkładanie na potem wszelkiego rodzaju problemów jest nagminne wśród kobiet. Nie wiem czy to w związku ze strachem, czy w nadziei, że ktoś inny się tym zajmie. Mamy tendencję do robienia kilku rzeczy naraz ale te rzeczy są często najmniej ważne dla nas samych. My, kobiety  wchodząc do łazienki umyć włosy po drodze umyjemy brodzik, umywalkę, wypolerujemy lustro i zgarniemy puste opakowania po szamponach a przy wyjściu dojdzie do nas fakt, że włosy są nie umyte. Tak jest z każdym poważnym problemem, z każdą sprawą tzw. ważną ale jednocześnie trudną. Odkładamy ją na potem zajmując się pierdołami. Wiemy, że trzeba zmienić pracę bo w tej ani rozwoju ani pieniędzy, ale czekamy….może się coś zmieni, narzucamy sobie więcej zadań, żeby o tym nie myśleć…pomyślę potem ….znacie to ? Wiemy, że trzeba iść do banku wyjaśnić sprawy nieopłaconego kredytu…jeszcze nie dziś…jutro, dziś jakaś nerwowa jestem.  Masz możliwość awansu, tylko wystarczy ukończyć jakiś jeden kurs, szkolenie, ale może następnym razem, teraz nie jest najlepszy moment bo mąż ma dużo nadgodzin a syn teraz tyle ważnych rozgrywek meczowych, może w przyszłym roku. Odkładasz, odkładasz…. aż wiesz co? Zapominasz i nie robisz nic. A powiem Ci nowinę… czas nie czeka , czas leci dalej.

    Żyjemy tu i teraz, w pięknych czasach, które dają nam kobietom wiele możliwości. Mamy prawo wyboru w wielu dziedzinach i z radością patrzę jak kobiety się rozwijają i mówią, że są szczęśliwe. Powiedziała mi kiedyś jedna z koleżanek, że jak mówi o swoim szczęściu ludzie często patrzą się na nią jak na szaloną jakąś. To takie dziwne przecież, że ktoś się szczerze cieszy ze swojego życia. A ona ma w sobie tyle radości bo osiąga swoje cele, krok po kroku. Wyznaczyła je sobie i podąża ścieżką która do tego celu prowadzi, nie zajmując się pierdołami. Wiem, że to brzmi jakby było proste i powiem Wam , że w sumie tak  jest, bo to tylko kwestia wyboru. Wczoraj mówi do mnie klientka „ jak ja pani zazdroszczę tej pracy, całe życie marzyłam żeby pracować w kwiaciarni a jestem salową”. A co stoi na przeszkodzie?? – pytam. Stwierdziła, że jest za stara a mniej więcej w moim wieku była, że już za późno, że ona pracuje i na pewno nie będzie miała czasu a tyle przecież jest kursów, szkół florystycznych dla dorosłych zarówno dziennych jak i zaocznych. Dałam jej namiary, zachęciłam jak tylko mogłam bo jak nie teraz to kiedy. Pełna optymizmu obiecała, że się zapisze. Mamy takie możliwości jakie sobie wyznaczymy, jesteśmy w stanie uczyć się w każdym wieku, zorganizować sobie tak grafik, żeby pogodzić pracę, naukę i przyjemności. Na prawdę wszystko jest możliwe. I ciągle nowe i nowe możliwości, plany, cele przed nami.

    68646056_659062644504247_6306021518295957504_n

    To organizacja swojego  czasu jest kluczem. Możecie sobie poprzeglądać różne blogi dotyczące organizacji czasu, jest tego w Internecie zatrzęsienie. Jedna zasada łączy je wszystkie. Zaczynać od spraw najistotniejszych dla nas samych, dla naszego rozwoju, dla naszego spokoju czy przyszłości. Często robimy na odwrót, zajmujemy się tym co najmniej istotne a ta jedna jedyna najważniejsza sprawa odkładana jest na potem. Czytając wiele publikacji na temat organizacji czasu wiem, że ta zasada jest podstawą, sama ją stosuję dlatego wiem, że działa, takie czary mary. Jeśli masz coś do zrobienia to zrób to, nie marudź , nie narzekaj, nie czekaj, po prostu zrób. Jeśli chcesz zmienić pracę poszukaj innej, przekwalifikuj się , zdobądź nowe umiejętności, przygotuj się do tego i zrób to. Jeśli musisz iść do banku, zabierz wszystkie dokumenty, idź, porozmawiaj, tam też siedzi człowiek, który jest po to aby Ci pomóc rozwiązać problem. Jeśli do awansu potrzebne jest Ci szkolenie, zrób wszystko aby je ukończyć, po prostu zrób to. W domowych pracach też są przecież takie ciężkie tematy jak umycie okna np. dla mnie koszmar, ale skoro mam świadomość , że jest to dla mnie najtrudniejsza sprawa zaczynam od rana by się z tym uporać i cieszyć dalszą częścią dnia.  Bo tak naprawdę kiedy mówimy, że coś chcemy zrobić ale tego nie robimy to na litość Boską po prostu nam się nie chce. A my szukamy wymówek. Oczywiście, jak to zwykle bywa z tym naszym rozwojem osobistym, jest trudno i ciężko, każdemu , mnie także. Ale trzeba próbować kobiety, trzeba brać przykład z tych osób które osiągają sukcesy i realizują cele. One nie czekają, biorą byka za rogi i walczą o swoje. Zanim zaczęłam prowadzić tego bloga zastanawiałam się dwadzieścia tysięcy razy, jak zacząć, kiedy zacząć, od czego w ogóle, aż kiedyś pytanie zadała mi moja koleżanka Magda (i tak się domyśli że to o niej ☺) – I kiedy zaczniesz? Za cztery lata? – Czując lekką ironię w jej głosie pomyślałam sobie, że rzeczywiście, myślę o tym, zabieram się, ba nawet już komuś o tym powiedziałam, ale tak naprawdę nic nie robię … i zaraz jak pomyślałam tak wrzuciłam swój pierwszy wpis. Dość z tymi wymówkami, dość z czekaniem. Jeśli dzisiaj nie ruszysz tyłka to nigdy tego nie zrobisz. 

     Ten najważniejszy cel, najważniejszy problem czy sprawa powinny być na pierwszym miejscu na liście spraw do wykonania danego dnia. Jeśli robisz sobie taką  listę codziennie czy raz w tygodniu na samej górze musi się znaleźć sprawa najważniejsza. I od niej zaczynaj dzień, tak robią ludzie sukcesu. A tego życzę sobie i Wam. ☺ Daj spokój z tym brodzikiem, umyj włosy ☺

    „ Nigdy nie znajdzie się dość czasu, aby zrobić wszystko, co jest do zrobienia.”

    (Brian Tracy)

  • BO TO ZŁA KOBIETA BYŁA

    Tytuł przyciąga?  ☺ O to chodzi w blogowaniu ☺ale tak na serio chyba każda z Was słyszała o toksycznych ludziach. I dziś właśnie o tym. O kobietach w zasadzie.

     Ile takich toksycznych kobiet otacza Ciebie? Czasem zdajesz sobie z tego sprawę, lub chociaż się domyślasz,  często jednak tkwisz w takiej znajomości i nawet do głowy Ci nie przychodzi, że kontakt z taką „złą kobietą „ ma wpływ na Twoje życie.  Koleżanki, sąsiadki, wspólniczki, współpracownice…kontakt z nimi może Cię rozwijać i możesz się przy takich kobietach czuć dobrze. Gorzej jeśli po każdym spotkaniu jesteś zmęczona, zniechęcona  lub rozdrażniona.

    Z racji swojej wrodzonej uprzejmości i życzliwości miałam zawsze problem z dostrzeganiem takiego wpływu ludzi na mnie. Był jednak moment kiedy nie wiedzieć czemu czułam w sobie smutek połączony ze zmęczeniem. Kiedy zaczęłam się zastanawiać o co chodzi zauważyłam, że taki stan nasila się po spotkaniach z jedną z moich koleżanek, która borykała się z szeregiem naprawdę okropnych problemów  życiowych. Trudne relacje z rodzeństwem, rozwód z przeszkodami, trudne warunki mieszkaniowe, przemocowy syn, problemy ze zdrowiem i ciągłe poszukiwanie pracy to główne tematy naszych rozmów. Pochłonięta zwierzeniami brałam na siebie część problemów próbując je rozwiązać, współczuć, pocieszać. Strasznie się tym wszystkim przejmowałam. I strasznie brałam to do siebie. Moje problemy przy tym wszystkim były malutkie po prostu. Trwało to naprawdę długo zanim zrozumiałam, że jestem tylko tarczą w którą się strzela coraz to nowymi problemami. Dotarło do mnie, że ona swoich problemów nie chce wcale rozwiązać, nie chce iść do przodu..ba nawet dobrze jej w tym stanie. Ja byłam jedynie  katalizatorem na jej życie pełne porażek. Wiem, że nie robiła tego świadomie, ona po prostu taka była. Nawet teraz jak sobie to wszystko przypominam to tylko smutek mnie ogarnia. To bardzo sympatyczna kobieta i do dziś życzenia świąteczne sobie przesyłamy, ale kontakt musiał zostać urwany. Moje zdrowie psychiczne i moje życie w tej sytuacji stało się dla mnie ważniejsze. Tym bardziej, że byłam pewna, że ja gorzej znoszę te jej problemy niż ona sama.

    67151078_940817279584216_8915718263812390912_n

    Jeśli masz wizję samej siebie, jeśli wiesz jak ma Twoje życie wyglądać to wiedz, że powiedzenie „ z kim przystajesz takim się stajesz” nie wzięło się znikąd.  To jakimi przyjaciółmi czy znajomymi się otaczamy zależy przecież od nas. Lepiej żebyśmy były przez nich dopingowane i motywowane do działania aniżeli zniechęcani do czegokolwiek. Wspólne wartości, zainteresowania, wizja przyszłości… one mogą się oczywiście różnić ale z pewnością nie znacząco. Jako kobieta wartościowa nie możesz otaczać się kobietami toksycznymi , bo one ciągną w dół, powodują Twoje zmęczenie i frustracje. Wystarczy po woli i z klasą odsunąć się od takich kontaktów. To nie jest oczywiście proste… jak wszystko z resztą, ale możliwe. Ograniczenie kontaktów z toksycznymi kobietami rozwinie Ciebie a to Ty jesteś w swoim życiu najważniejsza.

  • NIEZALEŻNOŚĆ RÓWNA SIĘ WOLNOŚĆ

    Innymi słowy uzależnienie to zniewolenie. Najczęściej słyszymy o uzależnieniu od alkoholu, narkotyków, papierosów i innych używek. A ja dziś słów kilka o uzależnieniu od „kogoś”. I od razu zaznaczę iż wiem, że każde uzależnienie jest chorobą, wiem też ,że każdą chorobę można leczyć.

    Choroba pod tytułem „uzależnienie od kogoś” wymaga leczenia , które jest procesem i wymaga ogromnego zaangażowania osoby uzależnionej. Aby zacząć takie „leczenie” musimy przyznać się do tego , że taki stan nas dotyczy i że chcemy to naprawić. A wierzcie mi wolność mentalna i finansowa daje ogromne poczucie szczęścia. Dzisiaj chcę zadać Ci pytanie „Czy jesteś od kogoś uzależniona?”. „ Czy sama podejmujesz decyzje?”. „Czy spełniasz swoje marzenia?”. „Czy żyjesz według własnych zasad?”. ”Czy znasz swoją sytuację finansową?”.   

    Część z Was odpowie przecząco, twierdząco lub po prostu tego nie wie. Jako osoba cały czas rozwijająca się brałam udział w ostatni weekend w szkoleniu „Kobieta niezależna” organizowanym przez Rowińska Business Coaching , które prowadziła Kamila Rowińska, autorka wielu książek, również  tej pod tym samym tytułem.

     Wraz ze mną na sali szkoleniowej znalazło się wiele kobiet i wiele z nich dopiero podczas tego szkolenia zauważyło, że to uzależnienie dotyczy również ich, ponieważ nie zdawały sobie sprawy w jakiej sytuacji tak naprawdę się znajdują.

    Niezależność, która jest głównym tematem szkolenia to moim zdaniem stan naszego umysłu, naszych emocji, decydowania na temat własnej osoby ale także świadomość finansowa. Niestety ciągle wiele kobiet nie zna do końca ani stanu swojego konta ani wielkości wydatków ani wysokości oszczędności, nie wspomnę już o świadomości podpisywanych dokumentów. 

    Po powrocie kilka znajomych pytało mnie co to za szkolenie, kto to ta Rowińska , co mi takie szkolenie dało itd. Itd. Otóż moje drogie wystarczy sobie odpalić internet….a to już umiecie ☺ wpisać w wyszukiwarkę Kamila Rowińska i uwierzcie mi coś Wam tam na jej temat wyskoczy, mi wyskakuje.  I teraz najważniejsze, to co wyczytacie, to nie ściema, ta energia, kompetencje, przykłady z życia, to wszystko również towarzyszyło podczas szkolenia.

    Pracuję z książkami Kamili, z Dziennikiem Coachingowym już jakiś czas i wiem, że tylko systematyczna praca nad sobą przynosi rezultaty.

     

     

     Kamila jest przede wszystkim  coachem doświadczonym, wzmacniającym innych w drodze do realizacji ich celów. Ma w sobie duży power , energię za pięciu (albo i więcej) i widać jak bardzo kieruje nią misja. Ta energia do mnie przemawia tak jak do  innych kobiet, które tam spotkałam. Jeśli Ty jeszcze nie miałaś okazji jej poznać zachęcam, zajrzyj na jej stronę, zrób to dla siebie.

    Zaznaczę oczywiście, że od razu po przeczytaniu książki albo po powrocie ze szkolenia milionerką nie zostaniesz, bo Uwaga! Uwaga! Kamila nie jest wróżką. Ona Ci pokaże co robisz dobrze a nad czym jeszcze musisz popracować, ale ta praca musi być wykonana przez Ciebie, nic  się samo nie zadzieje. 

     

    67403390_640795206404852_822601892063346688_n

    Każda z nas jest na innym etapie życiowej drogi i u każdej ta praca może wyglądać różnie. Nie osiągniesz swojego celu po pierwszym rozdziale książki, ani po drugim. Dopiero systematyczna praca przyniesie Ci samoświadomość,  konieczność zmiany i motywację do realizacji swoich celów. Jeśli nie jesteś przekonana obejrzyj kilka odcinków „Power poniedziałków”, kup książkę w sklepie Kamili, wejdź na stronę http://rowinskabusinesscoaching.com/aff/milionmoniki/ . Otwórz się na wiedzę i zacznij zmieniać swój świat. Miej świadomość, że uzależnienie od innej osoby, zarówno mentalne jak i finansowe nie jest zdrowym zjawiskiem ale uleczalnym. Tylko Ty sama możesz się z niej wyleczyć, wystarczą Twoje chęci. 

    Kończąc dziękuję wszystkim dziewczynom, które brały udział w szkoleniu. Dziękuję Wam za radość, otwartość i wzruszenia okraszone łzami, za energię i wymianę doświadczeń. Teamowi RBC dziękuję za rewelacyjną organizację, której mogą uczyć się od Was inni. 

    Jeśli ktoś z Was brał udział kiedykolwiek w szkoleniu Kamili może zechciałby się podzielić swoimi spostrzeżeniami w komentarzu. Zachęcam ☺

  • ODPUSZCZANIE

    Odpuszczacie sobie czasem?  Bo ja owszem, ale „czasem”… to słowo klucz. Od kilku tygodni  słyszę, czytam że nie można się dać nawałowi pracy, że nie można przesadzać z obowiązkami, że za bardzo się przejmujemy, że są wakacje i każdemu należy się odpuszczanie  itd. Itd. Trochę mnie to zaczęło mierzić i stąd moje spostrzeżenia . Widzę bowiem kilka takich osób, które odpuszczają na okrągło, nie rozumiejąc prawdopodobnie, że tzw. relaks, odpoczynek się należy, ale należy za dobrze wykonaną pracę, projekt, zadanie. Więcej w ich życiu jest odpuszczania niż zaangażowania. Moje odpuszczanie trwa naprawdę krótko, regeneracja główki i ciała również i myślę, że zależy to od pracy, którą się wykonuje oraz trybu naszego życia. Wiem, że każdy z nas potrzebuje innego czasu i  innego rodzaju odpoczynku, widzę jednak że są kobiety, które na odpuszczaniu opierają większość swojego życia.

    66922157_3437330079673806_953458357182660608_n

    Jeśli nasza praca, tzw. obowiązki są dla nas jednocześnie przyjemnością czy pasją wydaje mi się, że regeneracja i odpuszczanie nie jest konieczne kilka razy w miesiącu po kilka dni. Znam takich, którzy do tego stopnia odpuścili, że ich biznesy upadły, lub przynajmniej zmniejszyły swoje obroty. Wylegując się na hamaku pozwolili, aby ich projekty runęły w zgliszczach, choć mogły być bardzo dochodowe, gdyby troszkę więcej czasu im poświęcić zamiast się byczyć. Oczywiście jeśli efekty naszej pracy w postaci materialnej odpowiadają nam,  to jak najbardziej gratuluję i życzę miłego hamakowania. Nie narzekać tylko proszę. Ostatnio znajoma użalała się, że coraz gorzej na tym rynku, że ludzie pieniędzy nie mają, i że wakacje to taki martwy sezon dlatego klienta brak. Zamykała więc stoisko bez zapowiedzi kilka razy w tygodniu albo godzinę, dwie wcześniej, informując klientów „ Nieczynne. Przepraszamy”. Sama wykupując dla siebie i dzieci wakacje Last minute bo się opłaca. Ok spoko. Nie mam nic przeciwko temu. Sama wakacjuję. Tylko, że druga strona , konkretnie klienta opiniuje to w ten sposób, że „co przyjdą to nieczynne, że nie można na nią liczyć, że towar ciągle taki sam, pójdą w jakieś pewne miejsce”. Też się nie dziwię, sama bym poszła.  Te kobiety, które nad sobą pracują, próbują dobrze zarządzać sobą w czasie, mają dobrze zorganizowany kalendarz, odpuszczać nie muszą, bo one odpoczynek też mają zorganizowany. I właśnie tym słowem zastąpiłabym owo odpuszczanie. Bowiem odpoczynek jest niezwykle istotny do prawidłowego funkcjonowania, odpuszczanie natomiast kojarzy mi się z kompletnym olewanie wszystkiego dookoła. Bo co to za odpuszczanie kiedy jesteśmy na wakacjach? My po prostu odpoczywamy, a biznes ma urlop, firma jest zarządzana przez odpowiednie osoby albo po prostu zamknięta i było to zaplanowane. To nie jest odpuszczanie. Wiem, że to wszystko tak pięknie brzmi a wykonanie jest trudne. Oczywiście, że jest bo zorganizowanie sobie życia tak aby zachować dobre proporcje jest trudnym procesem, ale można nad nim pracować….a nie odpuszczać.

    Tak samo jak organizujemy sobie czas pracy, dany miesiąc, rok, tak samo trzeba rozplanować wolny czas w ten sposób aby odpocząć i jednocześnie „naładować bateryjki „na następne dni. Będąc ostatnio na wybrzeżu widziałam tak wiele uciemiężonych kobiet obwieszonych swoimi pociechami, dźwigających leżaki i jakieś koła, krokodyle i inne  unicorny , podczas gdy pan i władca dźwigał jedynie czteropak w puszkach, nie sądzę żeby one odpoczęły, o naładowaniu bateryjek nie wspomnę. Wiem też ile kobiet wydaje kasę ponad swoje możliwości na wakacje, nawet zaciągając kredyty na wysoki procent. Baterie naładuje owszem, ale bank a nie one. Wiem z drugiej strony o kobietach, które skrupulatnie planują sobie wakacje już od roku poprzedniego, odkładając na te wakacje zaoszczędzone pieniądze. I takie, które nie lubią daleko wyjeżdżać, najbardziej odpoczywają na swoim leżaku na działce. Myślę, że każda z Was znajdzie się w którejś z tych grup. Ja też się znalazłam, kiedyś i  teraz. Dlatego dzisiaj się z Wami dzielę moimi obserwacjami. Tak jak ja się zmieniam , tak zmienia się moje podejście do odpoczynku i wakacjowania. Leżak owszem, hamak jak najbardziej, ale to nie może być tak, że jednym z najczęściej używanych słów będzie „odpuszczanie”. Jak sobie tak poodpuszczamy to nie będziemy „kobietami wartymi milion”. Zastanów się ile razy Ty odpuszczasz, jak często odkładasz robotę na „potem”, jak często rezygnujesz z obowiązków na rzecz hamaka. Czy potrafisz odróżnić odpoczynek od odpuszczania. To tak do zastanowienia moje kochane. 

    Nie odpuszczajcie, po prostu zorganizujcie sobie czas na relaks i odpoczynek. 

  • WARTOŚCIOWE DNO

    Dzisiaj będzie o Marzenie. Może trochę ironicznie, może z wściekłością, jak zwał tak zwał. Marzena ma problem. Tylko o tym nie wie. Wiem za to ja, wszyscy sąsiedzi, koleżanki, pracodawca , pani z warzywniaka. Ale ona ma klapki na oczach i naiwność w sercu. 

    Dla Marzeny mąż, który kontroluje jej maile, komentarze na faceboku, smsy w telefonie to wynik troski o jej bezpieczeństwo. Fakt iż mąż ją przywozi do racy i po nią przyjeżdża dając jej trzy minuty na pojawienie się w aucie to objaw troski o jej bezpieczeństwo. Mąż dokonuje przelewów opłat z jej wypłaty w całości zostawiając swoją na inne wydatki to objaw troski o regularne opłacanie rachunków. Marzena nie widzi również nic nadzwyczajnego w tym, że jej mąż podczas uroczystości rodzinnych poniża ją i wyszydza, umniejsza jej osiągnięcia zwiększając jednocześnie jej  niezdolność do czegokolwiek. „To przecież nic takiego” – mówi. 

    Znacie takie Marzeny??  Ja znam. Nie jedną. To przerażające, ale jest ich naprawdę wiele. Nie zdają sobie sprawy z tego, że stosowana jest wobec nich przemoc fizyczna i ekonomiczna. Jakaś wyjątkowo modna w ostatnich latach. Marzena jako kobieta pracująca nie ma kontroli nad swoimi pieniędzmi, nie ma ich po prostu. Mówi często „ No ale przecież on mnie nie bije”, choć jest jej czasem przykro i czasem jest jej wstyd. 

    Ja się pytam „Dlaczego? Dlaczego do cholery chociaż raz, jeden raz ma być Ci wstyd?? Dlaczego ktoś pozwala sobie na to, aby choć raz było Ci przykro?”

    ON zna swoją wartość. TY nie!

    Marzeno, Kasiu, Agnieszko, Basiu….. Czy jego wartość jest wyższa od Twojej??? Czym sobie zasłużyłaś na to, aby ktokolwiek traktował Cię w ten sposób???

    Oficjalna liczba ofiar przemocy wobec kobiet w 2008 roku wynosiła 65057 , powtarzam OFICJALNA. Ile jest takich kobiet jak Marzena wokół nas. Nie pozwalają sobie pomóc, nie wiedzą problemu, tłumaczą oprawców. Część z nich żyje w takich toksycznych związkach bo im to odpowiada. Część zaczyna zmieniać tą sytuację gdy osiąga DNO. Dla każdego inne. 

    Kolejne publiczne upokorzenie, zablokowanie konta na instagramie, wmówienie choroby psychicznej, wplątanie w powikłania kredytowe, śledzenie na każdym kroku, przemoc fizyczna. Każde DNO jest inne.

    Dosięgając dna kobiety często nabierają siły i odbijają się od niego jakby urosły im skrzydła. To piękne oczywiście, tylko po co czekać.  Nikomu na tym dnie chyba zbyt wygodnie nie jest.

    Jeżeli jesteś tą kobietą na dnie lub tuż przed nim nie zamykaj się na pomoc, nie wstydź się o nią prosić. Mów o tym.  Jesteś warta milion. Walcz o siebie!

  • MIĘDZY CUDEM A CELEM

    Po ostatnim wpisie na blogu dostałam od Was mnóstwo maili pełnych ciepłych słów i dopingu do działania, działam więc. Pisałyście także o tym co chcecie zmienić w swoim życiu. Super. Dziękuję Wam bardzo, ale przede wszystkim podziękujcie same sobie, bo to ważne uświadomić sobie, że jest coś do zmiany, że chcecie inaczej żyć. Kilka osób napisało, że nic nie chce zmieniać. Też cudnie. Gratuluję. To budujące, że i takie kobiety są wśród nas. Dzięki Wam cała reszta ma motywację do osiągnięcia szczęścia.

    Wasze cele nie są jakieś górnolotne i trudne do osiągnięcia, choć w danym momencie może się tak wydawać. Ja staram się stawiać sobie cele w miarę realne  i ciągle nowe i nowe. Choć czasem mieszają się one z marzeniami to zdaję sobie sprawę, że jakieś wyimaginowane wyobrażenia pozostać muszą ciągle w sferze marzeń. . Nie skupiam się na nich. Nie jest moim zdaniem rozsądne wyznaczenie sobie celu zostanie aniołkiem Victoria’s Secret w wieku 50 lat z 20 kilogramową nadwagą przy wzroście metr pięćdziesiąt. To raczej zachowałabym w sferze marzeń ponieważ graniczy z cudem. A między cudem a celem jest przepaść jak u Słowackiego.

    Ja muszę swój cel widzieć, muszę w niego wierzyć. Ja sama . Bo nikt inny nie weźmie za niego odpowiedzialności. Krok po kroku go realizuję bo nie ma innej możliwości. Po prostu nie biorę tego pod uwagę. Tak wiele kobiet o swoich celach zapomina, poddaje się, skupia na rozpraszaczach i nie mam tu wcale na myśli tak szczodrze krytykowanego Internetu bo jak kobieta ma trochę oleju w głowie to nie uzależnia się od niczego, od mediów również. Myślę o tych wszystkich problemach rodzinnych, sytuacjach losowych i w ogóle problemach całego świata. Kobieta jak najczulszy anioł chce wszystkim dookoła pomóc i świat zbawić.. Zapomina o sobie, o swoim wyglądzie, zdrowiu, celu też.

    Jak mnie to lubi dopadać. Na szczęście jestem istotą rozumną, bardzo nawet…i po przebudzeniu przypominam sobie, że taka kobieta jak ja musi szybciutko wskoczyć na odpowiednie tory i ze zwiększoną prędkością dążyć do celu. Bo kiedy znowu zaczynam dążyć to on jest coraz bliżej. 

    Całego świata nie zbawisz, całemu światu nie pomożesz, pomóż sobie. Jeśli określiłaś cel masz co robić kobieto, masz do czego dążyć, masz w co wierzyć. Miej świadomość, że po drodze pojawią się porażki. Z tą świadomością będzie Ci łatwiej.

    Jesteś warta milion!!

    Wszystko Ci się uda

  • KOBIETA WARTA MILION ?

    „ Tylko tyle?”. Takie zapytanie otrzymałam od jednej z internautek. I rzeczywiście ani milion  ani dwa nie są odpowiednią wartością, którą możemy docenić istnienie kobiety. I wiecie kto może ją docenić?  Sama ona. Kim jest? Jaka jest jej rola? Po co pojawiła się na świecie? To bardzo kontrowersyjne pytania. Dlatego odpowiedzi również  będą zróżnicowane. 

    Dla mnie bycie kobietą to dar, prezent, który otrzymałam od rodziców.

    Istnienie, bycie tu i teraz jest czymś wspaniałym. Ja jestem wspaniała. I dobrze by było aby wszyscy, którzy mnie otaczają  również tak myśleli. Oczywiście to czcze marzenia no ale… kto mi zabroni marzyć. Mam ogromną nadzieję, że nie jestem sama z tymi marzeniami. A mogę ją mieć skoro tu zagościłaś. W tej nadziei zmieniam ciągle swoje życie na lepsze, bardziej wartościowe, pełniejsze.

    Jeśli jesteś jedną z tych kobiet, które czują, że coś jest nie tak, że jakiś trybik nie pasuje do reszty, możesz wspólnie ze mną i z milionem kobiet zmieniać życie tak aby być szczęśliwą i spełnioną. Z szeregu obserwacji i rozmów zauważyłam jak wiele kobiet, którym nie podoba się ich sytuacja, które narzekają na to jak żyją, które otaczają się ludźmi emitującymi bardzo negatywne fale, obwiniają o taki stan rzeczy otoczenie, rodzinę znajomych i los. A ja uważam , że źródło tego stanu tkwi w nas samych. W naszym myśleniu, w naszej mentalności, w naszej samoocenie. Nie da się zmienić czegokolwiek dookoła, dopóki nie zrobimy porządku same z sobą

    I to właśnie chcę przekazać kobietom w nadziei, że choć jedna mnie usłyszy. W tej nadziei pokładam swoją siłę na krok ku kolejnym dniom. Wierzę, że dzięki mojej nadziei choć jedna kobieta ujrzy swoje życie w zupełnie innych barwach. Stanie się jego reżyserem a nie tylko aktorem. 

    Czekam na Twoje komentarze i pytania.

    [DISPLAY_ULTIMATE_SOCIAL_ICONS]