Posty

Przypadkowe życie

Jakaś część kobiet, nawet nie całkiem mała, idzie przez swoje życie kierowana niejako przypadkowo. Wszystkie wydarzenia ważne lub mniej są dziełem przypadkowych poczynań, przypadkowych spotkań i przypadkowo poznanych ludzi. Nie mają w zwyczaju planować, notować, wyciągać wniosków z czegokolwiek, ba, nawet nie starają się ,aby o tym pomyśleć. To tak jak kłoda wrzucona do rzeki i płynąca z jej nurtem. Nie ma żadnej mocy, żadnej decyzyjności, nie potrafi reagować na zaskakujące sytuacje, tylko płynie pchana przez nurt. Jest skazana z góry na decyzję rzeki, wiatru, pogody. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że jest skazana na działania osób trzecich, które zadecydują czy wyjąć ją z tej rzeki, przerzucić w inne miejsce, czy zniszczyć.

Następujący po sobie przypadkowy ciąg zdarzeń ,na jaki kobieta natrafia, prowadzi ją w to miejsce, które ktoś kiedyś sobie wymyślił, też przypadkiem. Ja już tyle razy pisałam o braku decyzyjności, o braku brania odpowiedzialności za swoje życie, że może być to dla niektórych nudne. Ale jak mnie znacie to wiecie, że piszę co chcę i tyle😊. Temat jest na blogu, bo jest w życiu, kiedy zniknie chętnie przestanę i skupię się na przyjemniejszym 😊 na razie bardzo dużo emocji wzbudza we mnie brak stawiania sobie celu w życiu i brak jego realizowania. Płynięcie z nurtem i nie zatrzymywanie się nawet na chwilę, żeby zastanowić się nad trasą rzeki. Być może oczekujecie, że napiszę ..tak, teraz jest dobry moment, część  kobiet częściej przebywa w domu, ma więcej czasu i może teraz właśnie skupić się na tym wszystkim, zatrzymać, przeanalizować. Oczywiście, że tak powiem, ale powiem też, że każdy moment jest dobry. Nie trzeba czekać na kwarantannę, żeby zauważyć samą siebie. I skąd u nas się to bierze kobiety? Skąd te przekonania przekazywane z pokolenia na pokolenie? Skąd pokora z jaką podążamy szlakiem rzeki spełniając jej zachcianki? Dlaczego godzimy się na to, co nam „przypadkiem” ześle los? Takie jest moje skryte marzenie, no teraz już skryte mniej, żeby kobiety powiedziały sobie „tak, tego chciałam, tak sobie zaplanowałam, tak chciałam żyć”. Dużo marzeń spełniam sobie sama, może i to mi się uda. Jest szansa na dotarcie do większej ilości kobiet niż moje wąskie grono. Jest szansa na to, abyśmy wykorzystywały jedynie tzw. „przypadek” do realizacji obranego wcześniej celu a nie ulegały „przypadkowi” i w żaden nieprzemyślany sposób nie wkręcały się w układanie nam życia.

Analizując poczynania kobiet,  swoje poczynania z perspektywy czasu, widzisz pewnie jak to przypadkiem poznałaś swojego przyszłego męża w dyskotece, przypadkiem się zakochałaś, przypadkiem zaszłaś w ciążę. Być może przypadkiem znalazłaś się na ekonomii bo na psychologii zabrakło miejsc. Być może przypadkiem zamieszkałaś z teściową, choć nigdy tego nie chciałaś, ale skoro teść akurat zmarł przypadkiem, postanowiliście zamieszkać z mamą. Być może przypadkiem pracujesz w firmie, której nie lubisz ale przypadkiem ciotka załatwiła Ci tam pracę i  tak leci już dziesiąty rok. Być może przypadkiem zostałaś prezesem zadłużonej firmy po śmierci męża, kompletnie nie znając się na jej profilu. A może było tak, że przypadek zadecydował w jakim mieszkasz teraz kraju, wbrew sobie samej. Chciałoby się zaśpiewać „truuuudne spraaawy”, ale niestety w wielu sytuacjach to przypadki nie nadające się do tekstu żadnej piosenki. Trochę to słabe, żeby jakiś „przypadek”, „zbieg okoliczności”, jak zwał tak zwał, ukształtował Twoje życie na długie lata. Oczywiście jeśli to dzięki „przypadkowi” coś fajnego udało Ci się zrealizować, spełnić marzenia, to genialnie. Jeśli kurs na życie, który obrałaś zahaczył o jakiś przypadek to super, pogratulować. Ale nigdy, przenigdy nie zmieniaj tego kursu, nie poddawaj się losowi, bo życie jest naprawdę długie i szkoda, żeby to los Ci je ułożył. Nie bądź kłodą dziewczyno!!! Nie bądź kłodą!!

4 komentarze

  • Katarzyna Hryniewicz

    Dziękuję Ci za ten artykuł. , wierzę, że nie ma przypadków, a raczej los i moja praca prowadzą mnie ku określonym miejscom i osobom🙂Dobrze jest mieć moc, sprawczość i decydować o swoim życiu z odwagą. Czasem trzeba do tego dojrzeć, a czasem zagłębić się i zauważyć krzywdzące nawyki. Pozdrawiam serdecznie 🙂

  • Asia/ Lemur Podróżnik

    Też przez wiele lat „płynęłam z prądem” – chodziłam do szkoły, uczyłam się, wracałam do domu, spałam, chodziłam na imprezy, bez większego planu i analizy moich poczynań. Dopiero na studiach zaczęłam rozumieć, że należałoby mieć jakiś plan, ale tak naprawdę ten „plan” i analiza przyszły dopiero długo po studiach, ale teraz już są ze mną i ich nie oddam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *