Posty

„KORONA-SAMOPOMOC”

Obiecanki, cacanki… Właśnie tak. Obiecałam sobie, że nie będę pisała na temat koronawirusa, który ogarnął nasz świat. Ale jak mawiał klasyk „ni dy rydy”. Kilka tygodni temu to sobie obiecałam, jeszcze dwa, jeszcze tydzień temu. Aż wreszcie dotarło do mnie, że ta zaraza włazi w moje życie drzwiami i oknami. To nie tylko choroba, która dotyka tak wielu ludzi, ale wirus, który zżera psychę i to ukradkiem. Mój opór pisania o epidemii nie brał się z niewiedzy, obojętności czy nadziei, że to sytuacja chwilowa a temat mało uniwersalny. Ja po prostu nie widziałam w nim, do tej pory, wpływu na wartości kobiet, wokół których krążę w swoich artykułach. Jednak ze wszystkich stron docierają do mnie przykre informacje od przemocy domowej począwszy, na depresjach kończąc. Zrozumiałam, że koronawirus uderzył w świat kobiet nie pytając i nie wręczając, pięknie zapakowanej instrukcji obsługi tego ustrojstwa.  Bez poradnictwa chcę się z tematem uporać, tak aby swoje myśli odizolować od wariactwa, które czyha za rogiem, ale też podpowiedzieć kobietom, które są bliskie mojemu sercu jak nie dać się wpędzić w pułapkę własnych lęków i obaw. Ja sama przepełniona jestem całą masa znaków zapytania, ale jedno wiem na pewno, do tego dopuścić nie możemy.  Jak zmienił się świat kobiet pod wpływem epidemii i jak będzie wyglądał po jej wyciszeniu? To wszystko jest sprawą indywidualną. Widzę obraz kobiety, która zaczęła właśnie prowadzić działalność gospodarczą i teraz jest u kresu sił, nie wiedząc jak dalej będzie wyglądać jej sytuacja finansowa. Widzę kobietę, która wyszła z toksycznego związku i zaczyna się uczyć żyć samodzielnie bez oprawcy, bez pomocy psychologa za to z trójką małych dzieci. Widzę kobietę, która ma obowiązek przebywać na kwarantannie z jakiegoś powodu i nie ma pomocy nikogo z zewnątrz, ale też widzę kobietę, która próbuje wykorzystać ten czas na rozwój, nie dopuszczając do siebie żadnych złych myśli. Co dom, to inny obrazek. Co je łączy? Strach, lęk, obawy. Nie jestem specjalistką w dziedzinie definiowania tych określeń, ale każda kobieta, która to czyta dobierze do siebie to słowo, które aktualnie opisuje jej stan. U mnie występują wszystkie, oprócz tego jeszcze niepewność, brak zaufania, podejrzliwość, matkooooo!! Zupełnie niedawno pozbyłam się ich wszystkich, a teraz znowu włażą mi z buciorami do życia!!!! Ja się nie zgadzam!!!! Stosowałam tyle metod samopomocy a teraz w jednej chwili ma to wszystko się wywrócić do góry nogami?? O nieee!!! Teraz też możemy sobie pomóc. Teraz też możemy się rozwijać. Teraz też możemy walczyć o samą siebie. Może trochę inaczej, może będzie trzeba dopasować metody rozwoju do obecnej sytuacji, ale na pewno się da. Głęboko w to wierzę. Wiem , że jak komuś spieprzyło się całe życie i czyta takie teksty albo słucha porad płynących z sieci to zbiera się mu na wymioty. Wiem, że pojawia się złość, sprzeciw, bunt. Ale wiem też, że te emocje opadną i wtedy trzeba znaleźć jakąś furtkę, która choćby lekko się uchyli przed nami. Jeśli nie, znajdźmy ją same i pchajmy  na siłę.

Pierwszym krokiem niech będzie określenie tego, co nam zaczęło przeszkadzać? Co, z dnia na dzień, stało się czymś innym, przeszkadzającym w normalnym funkcjonowaniu? Powiecie pewnie, że wszystko 😊 OOOO!! Jakie to proste!! Na pewno nie wszystko.  Kto mnie zna, ten wie, że kartka i długopis również w czasie epidemii, u mnie ciągle w ruchu. Notuję co się da, przelewam pomysły na papier, również rozwiązuję swoje problemy na papierze i dziś do tego cię zachęcam.  Na kartce podzielonej na trzy rubryki zapisz sobie swój plan walki z tymi przeciwnościami. Jak zaczęłam to robić było mi trudno, ale dałam radę wypisać kilka istotnych rzeczy. Pierwsza rubryka pt. „Kłoda pod nogami” to Twoje ograniczenia z tytułu sytuacji, w której się znalazłaś. Będzie to np. brak możliwości pracy, brak wpływów na konto, brak możliwości wyjścia z domu w czasie kwarantanny, brak możliwości odwiedzania bliskich, i inne które pojawiają się w waszej głowie. Rubryka druga pt. „ Co Ci daje zaspokojenie tej sytuacji?” .Tu wypisz swoje uczucia, czyli spokój, bezpieczeństwo, ukojenie, radość itd. itd. A w trzeciej zatytułowanej „Środek zastępczy” musisz wykazać się kreatywnością. Tutaj wypisz tzw. środki zastępcze, które mogą doprowadzić do pojawienia się u Ciebie uczuć z drugiej rubryki. I tu się zaczynają schody. To najtrudniejsze, ale daj sobie możliwość, daj sobie szansę. Szczerze powiem, że do dnia dzisiejszego znalazłam tylko dwa „środki zastępcze”, takie swoje prywatne. Za to wczoraj kilka znajomych podesłało mi swoje kreatywne pomysły. Taka „burza mózgów” lub tylko jednego, Twojego konkretnie, może się okazać naprawdę cenna. Jeśli z góry skrytykujesz to ćwiczenie, to moja rada jest taka „weź usiądź najlepiej na dupie i się popłacz”. Tak mówiła moja babcia, kiedy nie chciałam szukać innych rozwiązań danej sytuacji.

92735592_531059774506079_3944019221821784064_n

 

Koleżanka, która strasznie cierpiała z powodu zakazu wychodzenia z domu, której brakowało przyrody, zapachu lasu i śpiewu ptaków, zaczęła szeroko otwierać okno, siadać przy nim, zaczęła głęboko łapać powietrze a w tle słuchała nagrań śpiewu ptaków, które znalazła w internecie. Domowników poprosiła o pół godziny spokoju, który dawał jej ukojenie, bez tego była bowiem rozdrażniona, co odbijało się negatywnie na całej rodzinie. Dziewczyny, którym brakuje rozmów i spotkań z koleżankami organizują rozmowy on-line na różnych komunikatorach internetowych, spotykając się przy kawce. Dziewczyny, którym nagle ucięły się przychody szukają oszczędności, szukają innych źródeł dochodu, możliwości pracy przez internet, i nawet jeśli nic nie znajdą to chociaż próbują. Pokonują opór proszenia o pomoc swoich bliskich, korzystają z pomocy, która pojawia się w internecie. Sama byłam zaskoczona, jak zobaczyłam ile osób oferuje takie zwykłe formy pomocy jak posiłki, dowóz żywności, dzielą się tym, co mają. Próbować szukać rozwiązań to teraz nasze zadanie, żeby nie upaść, to w tych próbach można znaleźć jakieś ukojenie trudnego i dziwnego  czasu. Szukać nowych rozwiązań, szukać dla siebie ratunku, takich drzwi na oceanie jak w „Titanicu” . I nawet jesli się nie uda to najważniejsze, że próbujesz, ze szukasz rozwiązań, choć to trudne. No chyba, że chcesz „siedzieć na dupie i płakać”. 

Nie chcesz, prawda? 

2 komentarze

  • TakieToMile.pl

    To straszne jak ogromny wpływ ma pandemia na nasze życie nie tylko gospodarcze i ekonomiczne, ale społeczne i umysłowe. Ja też duszę się już w domu, a na zewnątrz, w mieście jest tylko trochę lepiej, bo mimo wszystko cały czas czuję się jak intruz, przemykam. Dopiero wyjazd na działkę, na pola przynosi poczucie jako takiej normalności. Można złapać oddech. Trzeba jakoś dawać sobie radę, świat już chyba nie będzie taki sam. A przynajmniej przez najbliższy, dosyć długi czas.

    • Monika

      Ten trudny czas chyba nie znajduje prawidłowych porad i drogowskazów pt. „jak żyć?” Jesteśmy wszyscy zdezorientowani i pełni obaw. Przetrwać i nie dać się ponieść emocjom, to jest to co mi w tej chwili towarzyszy, ale tak na prawdę każdy dzień jest czekaniem na kolejny w wielkiej nadziei na powrót do normalności. Pozdrawiam i życzę dużo siły!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *