Posty

SZCZĘŚLIWE PUZZLE

Podczas różnych spotkań rodzinnych… z okazji urodzin, imienin, rocznic czy świąt wszelakich, życzymy sobie szczęścia. Jestem pewna, że takie słowa sypią się często z ust „odruchowo” bez większej filozofii,  na zasadzie, że „tak się po prostu mówi”. Z drugiej strony głęboko wierzę, że istotnie życzenie komuś szczęścia, płynie prosto z serca.  Jednak nawet wtedy, to „szczęście”, które jest takie ważne, może znaczyć dla każdego coś zupełnie innego. Bo czym jest szczęście? Zadałaś sobie kiedyś takie pytanie? Czym jest szczęście dla Ciebie? Kiedy ostatni raz byłaś szczęśliwa? Tak…naprawdę, bez puszenia się przed innymi, odpowiedz sama przed sobą. Kiedy to było, jakie okoliczności temu zjawisku towarzyszyły i czy dobrze się wtedy czułaś?

Wychodzenie z „ran życiowych”, w których żyjemy, cała nasza rewolucja życiowa, której się podejmujemy, opiera się właśnie na pytaniach, na rozmowie z samą sobą. Dopiero wtedy tak naprawdę się poznajemy. Kobiety bardzo często czegoś chcą, ale tak naprawdę nie wiedzą czego. Właśnie dlatego, że brakuje  dialogu z samą sobą. Pamiętam, kiedy  mówiłam do koleżanki, że nie chcę tak żyć, że chcę inaczej, ale tak naprawdę nie wiedziałam jak. Gadałam byle gadać. Bo tak było łatwiej i wbrew pozorom to „wieczne gadanie”, marudzenie i użalanie się nad swoim losem jest takie proste, łatwe i bezużyteczne jednocześnie, bo nic za sobą nie niesie. Żadnych zmian.

W moim gadaniu nie było przecież potrzeby pomocy, czy zmiany stanu, w którym byłam. Ważne natomiast było, żeby się „wygadać”. I bądźmy szczerzy – wygadanie się pomaga – to fakt, ale nie dwudziesty piąty raz i nie bez przerwy o tym samym. To tylko obarczanie swoimi problemami innych.

Dochodzenie do wewnętrznej równowagi bardzo często opiera się na dialogu z samą sobą. Rezultatem tego jest właśnie uświadomienie sobie, że tak naprawdę nikt nic nam nie musiał mówić – jak żyć, co zrobić, co zmienić. Same do tego dochodzimy. Nie jest to proste, dlatego tak nagminnie tego unikamy. Wydawać by się mogło, że metoda – „pytanie, odpowiedź”– to najprostsza metoda terapii, tymczasem stosujemy całą masę wymówek, od braku czasu, poprzez brak przekonania aż po strach. Tego ostatniego chyba doświadczamy najczęściej, ja na pewno. Trzeba na prawdę dużej odwagi, żeby szczerze ze sobą porozmawiać. To przecież ja wiem o sobie najwięcej, to ja wiem, jaka jest prawda, nawet ta najmniej wygodna i to ja jestem swoim największym krytykiem. Ale to jest najważniejsza rozmowa, zmieniająca życie.

 Od zadania sobie pytania czym jest dla mnie szczęście rozświetla się na horyzoncie cel. A to już ogromny sukces. Dla Ciebie szczęście to może być bogactwo, dla Twojej przyjaciółki uroda, dla jeszcze innej możliwość podróżowania. Dla każdej z nas szczęście może mieć różne oblicze. Podczas licznych rozmów z kobietami, bardzo często jednak szczęście określane jest jako SPOKÓJ. Tak często opisują stan, w którym ostatnio były szczęśliwe. Kiedy ja myślę o moim szczęściu i przypominam sobie momenty, w których byłam szczęśliwa to również łączy je jedno – właśnie SPOKÓJ. To on daje mi poczucie szczęścia. Jest dla mnie ważny, dlatego do niego dążę. Nie jest to droga łatwa, ale możliwa do przejścia. Wiele z tych kobiet, którymi otaczam się na co dzień, pokonuje podobne drogi, i podobnie jak ja mają chwile zawahania, zniechęcenia. Bo proces zmiany nie należy do najłatwiejszych, często trzeba przewartościować swoje życie, często trzeba być konsekwentną i nauczyć się nowych nawyków życiowych, tak jak małe dziecko procesu stawiana nóżek na podłodze. Tymczasem kobiety często poddają się właśnie dlatego, że zmiany są trudne, tak jakby życie w „kieracie” należało do prostych. Kobiety pracują bardzo ciężko ponad swoje siły, zajmują się domem i dziećmi, wykonując pracę kucharki, sprzątaczki, kierowcy, niańki i korepetytorki w jednym. Są mistrzyniami w rozwiązywaniu wszelkich rodzinnych problemów, dźwiganiu niezliczonej ilości ciężkich reklamówek i magicznym sprzątaniu mieszkania przed wizytą perfekcyjnej pani domu w postaci teściowej. A konsekwentne dążenie  do szczęścia sprawia im trudność. Zastanawiające, prawda? Kiedy zaproponowałam koleżance słuchanie codziennie pięciominutowej afirmacji, stwierdziła, że dała radę tylko kilka dni, bo nie mogła znaleźć czasu. Kiedy poleciłam, żeby posłuchała jakiegoś motywacyjnego filmiku na YouTube, albo spróbowała medytacji – to też okazało się to zbyt trudne. Skala trudności okazuje się być zatem ogromna. Może się przecież okazać, że ten cel, który zaświecił na horyzoncie, nie jest taki ważny, żeby zmieniać nawyki. Może nie być na tyle ważny, żeby wprowadzać do swojego życia coś nowego, albo usunąć z niego coś, co nam szkodzi. Aby się o tym przekonać, trzeba i tak i tak ten cel zdefiniować.

1635759181426

 Skoro już wiem, że moje szczęście to spokój i wiem, że jest to dla mnie dobre uczucie, wzbudzające pozytywne wibracje, to ja CHCĘ osiągać je jak najczęściej. CHCĘ podejmować działania, które mnie do tego szczęścia doprowadzą. Ja po prostu CHCĘ być szczęśliwa. Tak świadomie, a nie „byle gadać” Jeżeli dla Ciebie szczęście to dobra materialne, to jest ok. Jeśli jesteś szczęśliwa, wtedy, gdy kupisz sobie nowe buty, to jest ok. Jeśli jesteś szczęśliwa, spędzając wymarzone wakacje z ukochanym na tropikalnej wyspie, to też jest ok. Jest  ok szczęście, które osiągasz patrząc na pełne półki w Twojej spiżarni, uginające się pod ciężarem słoików z zaprawami. To wszystko jest ok, pod warunkiem, że czujesz się w tych momentach szczęśliwa. Warto jednak zauważyć, że ani jedna z tych sytuacji nie trwa wiecznie, wszystko przemija, wszystko się kończy i wtedy zaczyna się kolejny proces, który ma na celu kolejny moment szczęścia. Bo szczęście to momenty, to puzzle, z których składa się nasze życie. Są puzzle z namalowaną euforią, śmiechem, podnieceniem, ale też spokojem i ciszą. Czasem jeden element  z układanki wyjmujemy, czasem dokładamy, ale o szczęście trzeba dbać, trzeba je pielęgnować i jestem pewna, że to my same jesteśmy za to odpowiedzialne, nie ktoś inny, tylko my. Wydawać by się mogło, że szczęście może nam dać mężczyzna, dziecko, ktokolwiek inny…być może na chwilę tak, ale to są ciągle chwile. My jesteśmy odpowiedzialne za własne szczęście. Jeśli wiesz kiedy jesteś szczęśliwa, jeśli dążysz do takich momentów to możesz sobie pogratulować i iść dalej, pamiętając o tym, że szczęście to podstawowy filar naszego poczucia wartości. Łatwiej jest je zaniżyć, jeśli kobieta nie jest szczęśliwa. Dlatego tak ważne jest poznanie swoich pragnień i dążyć do tego, co ważne, bo kobietom szczęśliwym żyje się łatwiej.

Dużo szczęścia Wam życzę.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.