Posty

Urodzi, pochowa, zrobi drugie

#

Długo się zastanawiałam czy odezwać się w tej sprawie, czy to wypada, czy nikogo nie urażę i czy w ogóle mam prawo, bo co ja tam w ogóle wiem, ale wiecie co…. mam, każdy ma. Jest mi przykro, smutno, jestem wkurzona i jest mi wstyd. Wszystko razem. Wszystko w jednym. Tyle negatywnych uczuć, które zawsze staram się omijać szerokim łukiem, teraz nasilają się z każdym dniem. I dużo siły i starań muszę włożyć, aby je wszystkie wyprzeć, trudne to, cholernie trudne. Brak empatii i zrozumienia, brak tolerancji i traktowania drugiego człowieka, jak równego partnera, nie jest zgodne z moimi wartościami. Zauważam natomiast spłycenie i zminimalizowanie roli kobiety w naszym kraju a to już wymaga komentarza, bo kto jak kto, ale autorka bloga rozwojowego dla Kobiet ma do tego prawo. Od kilku dni przeprowadzam trudne rozmowy, odbieram smutne maile i przepełnione goryczą wiadomości. Świat zwariował! Ludzie zwariowali. Kiedy byłam dzieckiem myślałam, że pani w szkole powinna być mądrzejsza ode mnie, że ksiądz powinien być ode mnie lepszy a polityk bardziej niż ja, odpowiedzialny. Czy to naiwność, czy rzeczywiście tak powinno być? Teoretycznie tak. Praktyka, kolejny raz, wszystko weryfikuje. Pamiętam jak pojechałam na „wycieczkę” do jednego z wielu ośrodków w Polsce, był to jakiś dom opieki dla dzieci niepełnosprawnych intelektualnie w Grudziądzu, prowadzony przez zgromadzenie sióstr zakonnych. To był pierwszy rok nauki w Studium Pracowników Służb Społecznych w Toruniu. Do Grudziądza nie daleko, ale każda wycieczka cieszyła, autokar wrzał od śmiechu i gwaru, gdzieś w tle słychać było dźwięk gitary. Młodzieńcza radość zginęła wraz przekroczeniem progu domu, gdzie przywitała nas sympatyczna, uśmiechnięta zakonnica. Nie miałam świadomości gdzie tak naprawdę przyjechałam i co to za niepełnosprawność, z którą się miałam zetknąć za parę chwil. Jasne, duże pomieszczenie i dużo białych metalowych łóżek, łóżeczek, trudno dobrać odpowiednią nazwę. Nie widziałam dzieci, barierki były zbyt wysokie, za to słyszałam ich „wycie”, dokładnie tak… takie wycie, które przypominało dźwięki z  poznańskiego Zoo. Byłam przerażona, nigdy wcześniej nie słyszałam nic podobnego. Nie weszłam pierwsza, przepuściłam kilka osób, kolega…zawsze wesoły twardziel …tym razem zbladł. Wychodząc szepnął tylko „nie wchodź tam”. Oczywiście , że weszłam. Oczywiście, że byłam przerażona. W tych łóżeczkach widziałam dzieci z silnym wodogłowiem, rozszczepem kręgosłupa, z jakimiś otworami w czaszce, asymetrią oczodołów i twarzy. Miały zaledwie kilka miesięcy. I tylko kilka przed sobą. Skazane na śmierć, na pewną śmierć, o której wiedziano od pierwszego oddechu na porodówce. To był rzeczywiście straszny widok. Tam nie było płaczu, ani tej atmosfery pełnej radości, która zazwyczaj przepełnia pokój noworodka. Był smutek. Zapytałam jednej z zakonnic gdzie są rodzice tych dzieci, byłam przekonana, że zmarli po prostu, ale nie, usłyszałam, że „się pogubili i je tutaj oddali”. Tyle matek się pogubiło, tylu ojców? – Pomyślałam. I tyle istot cierpi? Czy one wyzdrowieją? Czy będą samodzielne? Czy będą mogły normalnie żyć? Na wszystkie pytania odpowiedź była negatywna. W kolejnych pokojach było tylko gorzej. Zrośnięte siostry z chorobą sierocą, kiwające się w dwie różne strony i dobiegający zewsząd wrzask. Jaki był cel ich istnienia?  Czy tylko po to się urodziły, żeby te cudowne siostry miały co robić??? Czułam złość. Ja. Młoda dziewczyna i jednocześnie przewodnicząca Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. Paradoks. Czułam złość, że nikt nie zapobiegł tej tragedii. Nikt nie pomógł tym matkom i nie powstrzymał cierpienia i bólu tych istot. To nie były żadne „muminki”, to nie były dzieci z opóźnionym rozwojem, to po prostu były cierpiące istoty pozbawione miłości swoich matek, których nikt nie przystosował do posiadania takiego dziecka, nikt nie pomógł i nikt nie zapewnił odpowiedniej opieki. Co musiała czuć ta matka, dowiadując się z jak poważną chorobą, wydała na świat dziecko. Ja, jak większość matek, po urodzeniu swoich córek, oglądałam je z każdej strony, liczyłam paluszki, modliłam się, żeby urodziły się zdrowe, obserwowałam przez pierwsze dni, czy oczka nie zezują, czy słuch jest dobry.

 To chyba oczywiste, że matka chce urodzić zdrowe dziecko, chce się ze swojego macierzyństwa cieszyć. Nikt nie ma prawa tej radości odbierać. Już dawno wyrosłam z chorej teorii, że cierpienie też ma sens i że chore dziecko przychodzi na świat po coś. Po co do cholery? Po to, żeby zaznać bólu i śmierci?? Po to, żeby zakonnice miały się kim opiekować?? Po to?? Kto ma prawo przywłaszczać sobie decyzję o tym czy chcemy, czy nie chcemy wychowywać i opiekować się chorym śmiertelnie dzieckiem? Kto ma prawo decydować, że jak się spłodziło to trzeba urodzić…bez względu na to, że chwilę po porodzie umrze? Kto ma prawo niszczyć psychikę kobiety, która nosi dziewięć miesięcy pod sercem dziecko skazane na śmierć?? Kto jej pomoże otrząsnąć się z traumy??

Byłam w tym ośrodku ponad dwadzieścia lat temu. Wydawało mi się, że coś zmieniło się od tamtej pory w medycynie, w ludziach. Wydawało…dobre słowo.  Usłyszałam dziś z ust mężczyzny…takiego w moim wieku, intelektualisty „Wielkie mi halo, urodzi, pochowa i zrobi sobie drugie”. Co Wam się ciśnie na usta?? Grzeczne słowa? Nie sądzę. Nie dziwi zatem fakt ogólnego dialogu, który dudni z każdego kanału telewizyjnego. Zrozumienie, którego brak, empatia, której brak i miłość bliźniego, której brak… to kryje się pod hasłami wszystkich manifestacji. To słabe, że wiele z moich rodaków tego nie rozumie. Być może jeszcze za mało cierpienia, być może za mało poronień i ciąż pozamacicznych, być może za słaby stopień niepełnosprawności w ich rodzinach, w ich domach. Być może za mało słuchali, czytali, nie wiem. Być może będą napawali się radością z każdej ciąży, która matki doprowadzi do depresji, nielegalnych aborcji, samobójstw. A przecież macierzyństwo to taki cudowny stan, dlaczego ktoś próbuje go zamalować na czarno?  

Kasiu, Beatko, Karolinko, Aniu, Basiu itd. itd. itd.

Jestem z Wami

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *