WARTOŚCIOWE DNO
Dzisiaj będzie o Marzenie. Może trochę ironicznie, może z wściekłością, jak zwał tak zwał. Marzena ma problem. Tylko o tym nie wie. Wiem za to ja, wszyscy sąsiedzi, koleżanki, pracodawca , pani z warzywniaka. Ale ona ma klapki na oczach i naiwność w sercu.
Dla Marzeny mąż, który kontroluje jej maile, komentarze na faceboku, smsy w telefonie to wynik troski o jej bezpieczeństwo. Fakt iż mąż ją przywozi do racy i po nią przyjeżdża dając jej trzy minuty na pojawienie się w aucie to objaw troski o jej bezpieczeństwo. Mąż dokonuje przelewów opłat z jej wypłaty w całości zostawiając swoją na inne wydatki to objaw troski o regularne opłacanie rachunków. Marzena nie widzi również nic nadzwyczajnego w tym, że jej mąż podczas uroczystości rodzinnych poniża ją i wyszydza, umniejsza jej osiągnięcia zwiększając jednocześnie jej niezdolność do czegokolwiek. „To przecież nic takiego” – mówi.
MIĘDZY CUDEM A CELEM
Po ostatnim wpisie na blogu dostałam od Was mnóstwo maili pełnych ciepłych słów i dopingu do działania, działam więc. Pisałyście także o tym co chcecie zmienić w swoim życiu. Super. Dziękuję Wam bardzo, ale przede wszystkim podziękujcie same sobie, bo to ważne uświadomić sobie, że jest coś do zmiany, że chcecie inaczej żyć. Kilka osób napisało, że nic nie chce zmieniać. Też cudnie. Gratuluję. To budujące, że i takie kobiety są wśród nas. Dzięki Wam cała reszta ma motywację do osiągnięcia szczęścia.
Wasze cele nie są jakieś górnolotne i trudne do osiągnięcia, choć w danym momencie może się tak wydawać. Ja staram się stawiać sobie cele w miarę realne i ciągle nowe i nowe. Choć czasem mieszają się one z marzeniami to zdaję sobie sprawę, że jakieś wyimaginowane wyobrażenia pozostać muszą ciągle w sferze marzeń. . Nie skupiam się na nich. Nie jest moim zdaniem rozsądne wyznaczenie sobie celu zostanie aniołkiem Victoria’s Secret w wieku 50 lat z 20 kilogramową nadwagą przy wzroście metr pięćdziesiąt. To raczej zachowałabym w sferze marzeń ponieważ graniczy z cudem. A między cudem a celem jest przepaść jak u Słowackiego.
Ja muszę swój cel widzieć, muszę w niego wierzyć. Ja sama . Bo nikt inny nie weźmie za niego odpowiedzialności. Krok po kroku go realizuję bo nie ma innej możliwości. Po prostu nie biorę tego pod uwagę. Tak wiele kobiet o swoich celach zapomina, poddaje się, skupia na rozpraszaczach i nie mam tu wcale na myśli tak szczodrze krytykowanego Internetu bo jak kobieta ma trochę oleju w głowie to nie uzależnia się od niczego, od mediów również. Myślę o tych wszystkich problemach rodzinnych, sytuacjach losowych i w ogóle problemach całego świata. Kobieta jak najczulszy anioł chce wszystkim dookoła pomóc i świat zbawić.. Zapomina o sobie, o swoim wyglądzie, zdrowiu, celu też.
Jak mnie to lubi dopadać. Na szczęście jestem istotą rozumną, bardzo nawet…i po przebudzeniu przypominam sobie, że taka kobieta jak ja musi szybciutko wskoczyć na odpowiednie tory i ze zwiększoną prędkością dążyć do celu. Bo kiedy znowu zaczynam dążyć to on jest coraz bliżej.
Całego świata nie zbawisz, całemu światu nie pomożesz, pomóż sobie. Jeśli określiłaś cel masz co robić kobieto, masz do czego dążyć, masz w co wierzyć. Miej świadomość, że po drodze pojawią się porażki. Z tą świadomością będzie Ci łatwiej.
Jesteś warta milion!!
Wszystko Ci się uda