• Sieciowe kobiety

    W rozmowach z Wami kobietami  tak często powiela się spostrzeżenie , że widzimy swoje życie w historiach innych kobiet. I być może dlatego tak doskonale się rozumiemy. Oczywiście nie wszystkie ze wszystkimi , ale nawet nie znając się osobiście a jedynie z sieci, poprzez ekran smartfona, na podstawie komentarzy czy nawet zdjęć utożsamiamy się z jakąś kobietą na drugim końcu Polski, nawet świata.

     Mamy podobne historie także ze względu na podobne błędy, które popełniamy. Dla mnie jest to zjawisko nowe, ponieważ byłam zawsze bardzo sceptycznie nastawiona do znajomości  z internetu czy nawet do wiarygodności historii, które się w nim pojawiały. Oczywiście wszystko mi się pozmieniało i dziś sama widzę siebie w wielu opowieściach. Od jednej takiej cudownej „sieciowej” kobiety usłyszałam, że gdybyśmy wcześniej miały możliwość czytania naszych wspólnych historii to być może uniknęłybyśmy ważnych  błędów . I może tak by było, choć nie lubię gdybania. Zagadką jest czy obecnie młode dziewczyny są w stanie brać ważne lekcje z tych wszystkich trudnych tematycznie opowieści . Byłoby to mile widziane w moich oczach bo skoro jakaś ogromna liczba kobiet popełniła w życiu jeden i ten sam błąd to kolejna ma przetarte ścieżki, aby tego uniknąć. 

    Zastanawiałam się skąd bierze się ta solidarność kobiet. Na swoją własną odpowiedź długo czekać nie musiałam, my po prostu chcemy usłyszeć potwierdzenie swoich decyzji, płacz z rozpaczy lub tęsknoty w innej kobiecie. Na jednym ze szkoleń na pytanie „ Która z Was czuje się stuprocentową kobietą?” nie podniosła ręki żadna, na kolejne „ Która z Was dobrze wykonuje obowiązki pani domu?” zgłosiło się osiemdziesiąt procent uczestniczek. Mamy po prostu podobnie. I nie mam co do tego wątpliwości, że różniąc się mamy jednocześnie wiele cech wspólnych, pragnień wspólnych, marzeń i  problemów. Dlatego nie powinnyśmy się unikać. Wręcz przeciwnie, należy się gromadzić, rozmawiać, wymieniać doświadczeniami. Chociaż weszło to trochę do naszej kultury, że kobiety sobie muszą zazdrościć, właściwie wszystkiego, że nie powinny się pocieszać, wspierać, pomagać, bo przecież jesteśmy złośliwe, mściwe i perfidne. I wreszcie, że nie powinnyśmy, broń Boże, opowiadać sobie naszych własnych, prywatnych historii, szczególnie tych domowych. A ja się pytam WHY NOT???!!! Kto lepiej zrozumie kobietę niż ona sama? Nie oczekując nawet porady czy pomocy a jedynie wysłuchania, zrozumienia. Takie to proste a jakże trudne.  To jest nasza „ kultura milczenia” z której bierze się zjawisko niespodzianki, kiedy po latach dowiadujemy się, że nasza przyjaciółka, koleżanka z pracy czy sąsiadka żyje w toksycznym związku, że jest ofiarą wieloletniej przemocy lub boryka się z depresją. Na co dzień przybierając twarz radosnej i spełnionej . Nie pozwólmy na to aby kobieta, żyjąca obok nas nie miała szansy otworzyć się tylko dlatego, że nie wypada. Nie bójmy się zadawać pytań, my same również się nie blokujmy. Patrząc prosto w oczy koleżanki możemy dostrzec swoją historię, swoje problemy, lęki, marzenia. Czasem chcemy pobyć same w swoim cierpieniu ale może warto poprosić o pomoc, zapytać, skorzystać z doświadczenia. Same pewnie zauważyłyście jak chętnie dzielimy się radością, chwalimy jak pięknie na święta wysprzątałyśmy dom i że w promocji kupiłyśmy proszek w Biedronce….jaka to ogromna radość do podzielenia się. Trudniej jest nam zapytać o radę kobietę kiedy znajdziemy się w ciężkiej sytuacji bo „co ona sobie o mnie pomyśli?”.  Umniejszamy zatem ważność tej trudnej sprawy, od której często zależy nasz szczęście. Mamy moje drogie tylko jedno życie, nic do stracenia. Swobodnie rozmawiamy o pogodzie a jakość naszego życia jest tematem tabu. 

     Jeśli te znajomości w realu nie dają nam takiej swobody, możemy ją odnaleźć właśnie w mediach społecznościowych , na blogach, w grupach wsparcia. Tam znajdziemy osoby, które pokazują na swoim przykładzie jak walczą z  problemami, jak sobie radzą. W nich możemy odnaleźć sposób dla siebie „ skoro jej się udało mnie też się uda”. Nie bójmy się do siebie pisać, wymieniać doświadczeniami, możliwości jest wiele. Jak pokazują różne przykłady na taką  obcą osobę jesteśmy coraz bardziej otwarte niż na najbliższych. Moje cudowne „sieciowe kobiety” wspierają się nawzajem, dają świadectwo mocy i siły . Dopingują i motywują bo każda metoda jest dobra. Czytając post na instagramie, czy artykuł na blogu czujemy ogromną solidarność, często podziw lub współczucie, reakcji jest wiele. Doceniam zawsze otwartość z jaką się spotykam w opisach i nie mam tu na myśli odwagi w pokazywaniu tyłka czy  składu kolejnego balsamu do ciała. Pisanie i pokazywanie swojej opowieści, swoich doświadczeń życiowych otwierają drzwi do świata w którym kobieta boryka się z życiem po prostu, pokonuje lęki, walczy z traumą , cieszy sukcesami. Nie siedzimy w miejscu, działamy. Rozmawiamy, piszemy, czytamy. Każdy dzień jest krokiem na przód aby żyć pełnią życia realizując swoje wartości. Dziękując wszystkim kobietom z sieci zachęcam do zajrzenia w świat niektórych z nich :

    * Agnieszka Makowska, aktywna mama, której na sercu leżą problemy kobiet, inicjatorka warsztatów oraz serii wywiadów „Podziel się jak pomagasz innym”

    * Barbara Lech, dyrektor Oddziału Śląskiego Izby Coachingu, dyplomowany coach, autorka książek, prowadząca warsztaty i szkolenia rozwojowe

    * Barbara Grzymkowska-Blok, pisarka, założycielka bloga „Florysztuka”, nauczycielka języka polskiego, biblioterapeutka, autorka książki „Osobista wojna”, która wkrótce trafi na półki

    * Marlena Gajdzik, założycielka grupy  „ Przedsiębiorcze i Niezależne  Polki na świecie” gdzie prowadzi wywiady oraz inicjuje różnego rodzaju wartościowe akcje, studentka Psychologii w Biznesie w WSB w Bydgoszczy