• O kobiecej kobiecości

    Wiesz ile jest kobiet takich jak ja i Ty? Wiesz, prawda? Tak różnych i podobnych, tak szukających, znajdujących i celebrujących swoją kobiecość. Jeśli nie wiesz, rozejrzyj się dookoła. Nawet te, które biegają ze szmatką po domu, nawet te, które prowadzą ciężarówki i te, które nie wiedzą co to jest eyeliner. One też są kobietami, czy kobiecymi? To już zależy od nich samych. Moja Basia kochana powiedziała mi o kobiecości „za kotarką”, dużo z nas za tą „kotarką” stoi. Wygląda czasem, a czasem spuszcza, niczym kurtynę w swoim wielkim teatrze. No i muszę Ci powiedzieć, że na palcach jednej ręki mogę policzyć te kobiety, które poznałam, a które takiego teatru nie znają. Zazwyczaj bowiem są ich właścicielkami, aktorkami głównymi a czasem nawet inwestorkami. Znam za to całą masę takich, które wyglądają zza „kotarki” a nawet wyrzucają ją do lamusa. I to jest pocieszające, i dlatego wiem, że warto.

    Czym właściwie jest ta kobiecość? Czy jest ubrana w sukienkę w kwiatki, czy nosi wianek na głowie, czy maluje idealnie swoją twarz, czy nosi rajstopy z lajkrą a na stopach czerwone szpilki? A może kobiecość to delikatne ruchy ciała, niczym łania na łące, wyprostowane plecy i talia osy? A może kobiecość u kobiet pojawia się wtedy, kiedy zostają matkami i budzi się w nich nowy, nieznany dotąd instynkt? To wszystko prawda, tak może być. Bo każda z nas może czuć się kobieca w zupełnie innych okolicznościach i w zupełnie innych ciuchach. Myślę jednak, że kobiecość rodzi się w głowie, jak większość naszych uczuć. Że to stan umysłu, w który same siebie wprowadzamy. Może w nas tkwić „od zawsze”, nie narodzić się nigdy albo, tak jak w wielu przypadkach, po prostu obudzić się w nas….. bo pewnie spała sobie, ukryta gdzieś głęboko. Takie przebudzenie następuje w różnych momentach naszego życia. Ciekawe, kiedy u Ciebie się obudziło? I po której stronie „kotarki” dziś stoisz?

    118476090_307714587113473_2553414418277997769_n

    Nikt przecież nie nakazał kobietom zza „kotarki” się kiedykolwiek wychylać. Można i w takim miejscu czuć się bardzo kobieco. Wzorca kobiecości bowiem nie ma, tzn. według mnie nie ma, bo otoczenie oczywiście zaprogramowało kobiety i „najlepiej” wie, jak powinny wyglądać i się zachowywać. W Twoim domu pewnie też wszyscy najlepiej wiedzieli jak powinna wyglądać  kobieta, jak powinna się zachowywać, czym zajmować, co mówić, a czego nie. Jakie to oczywiste. Tylko w tych domach ktoś zapomniał nauczyć te kobiety szanowania swojej kobiecości, celebrowania jej i doceniania. Jak się okazuje, wiele nas w dzieciństwie nauczono, tyle tylko, że są to mało istotne wiadomości. Później trzeba się tego wszystkiego oduczyć  i przyswajać nowe, życiowe wiadomości samemu, na dodatek – latami. Ale warto dziewczyny. W końcu jesteśmy Warte Milion nie tylko jeden dzień.

    Każda z nas czuje w sobie kobiecość inaczej. Od tego trzeba zacząć. Zadać sobie pytanie „Kiedy ja czuję się kobieco?” i zapisać te odpowiedzi na kartce. Potem już tylko celebracja – takie to proste prawda? A jednak sprawia ogromną trudność. Ale po trochu, małymi kroczkami, naprawdę można osiągnąć i w tej dziedzinie sukces. Jeśli czujesz się kobieco, siedząc na tarasie z kieliszkiem wina w ręku, odziana w skąpy szlafroczek, tuż po kąpieli – celebruj tę chwilę, tak często jak się da. Jeśli czujesz ten stan nosząc zwiewne sukienki, to noś je częściej, kup sobie nową, jeszcze bardziej kobiecą. Jeśli czujesz się kobieco malując sobie usta krwistoczerwoną szminką to maluj, nawet kilka razy dziennie. To Ty wiesz najlepiej kiedy jest ten moment. Nie wstydź się go, nie unikaj. Jeśli tylko zapragniesz obudzić w sobie swoją kobiecość – obudzisz ją. Ty sama. Bo jesteś piękna. Jesteś kobieca i jesteś Warta Milion.